Cześć, mam na imię Agata. Nie musisz ukrywać i zmieniać mojego imienia. Mam już w nosie moją anonimowość. Pochodzę z okolic Wrocławia, i we wspólnocie byłam do Drugiego Skrutinium włącznie.
Bardzo poruszyło mnie słowo, które napisała tutaj niedawno Anna. Myślę, że miałyśmy bardzo podobne życiorysy. Też byłam gorliwym dzieckiem neo i w podobnym momencie opuściłam wspólnotę. Wydaje mi się, że w ostatnim możliwym momencie.
Również bardzo męczyło mnie fizycznie bycie we wspólnocie. Miałam 15-16-17 lat i musiałam latać po konwiwencjach, do tego opieki wieczorami, wyczerpujące dni. Rodzice oczywiście ciągle mnie pouczali, nie tylko jak Annę „to najlepsze dla Ciebie” ale również pojawiały się groźby typu „póki u nas mieszkasz to będziesz to robić”. Nie miałam, praktycznie żadnej wolności.
Ale też nie jest tak, że wszystkiego nie lubiłam, bo byłam i wciąż jestem osobą wierzącą. Natomiast na Drugim Skrutnium – a miałam niewiele ponad 20 lat, zderzyłam się ze ścianą. Bo o to katechiści zaczęli planować moje życie. Byłam i jestem trochę buntownicza, dlatego rzuciłam im w twarz wprost co o tym myślę. Usłyszałam o swoim braku pokory, o tym jak bardzo się mylę i teraz jako młoda osoba gadam takie rzeczy, a potem to wrócę z podkulonym ogonem. Ciągle straszyli mnie tym złym światem, że pójdę i skończę jak dziewczyny z podciętymi żyłami ,bez perspektyw na przyszłość.
I w tym momencie rozmawiałam z ojcem, który powiedział coś co mnie dobiło na tyle, że się wyprowadziłam z domu.
Kiedy dyskutowaliśmy przy Laudesach on rzucił do mnie tekstem „Musisz dać się ukrzyżować”.
Spytałam go co ma na myśli. I on zaczął w to brnąć, że moje doświadczenia z katechistami „MAJĄ NIE BYĆ PRZYJEMNE”. Kłótnia trwała długo, a ja wieczorem już z dwoma walizkami wylądowałam u koleżanki.
Nadal czuję dużą złość i rozgoryczenie na te wszystkie lata. Próbuję układać swoje życie na nowo. Nie wiem czy czuje pocieszenie, że są osoby takie jak ja, które też cierpiały różne dramaty w wieku dorastania, czy smutek, że są też inne. Ale z czasem to życie jest po prostu lepsze, szukam szczęścia i widzę jak różne jest życie i świat od tego co mówili mi katechiści.
Piszę przez łzy i mam nadzieję, że rozumiecie.
Myślę ciepło i pozdrawiam wszystkich zranionych.
Dodaj komentarz