Fragmenty rozmów z Dyrektorium Katechetycznego cz. 1 TRADITIO

Udostępnij nasze działania

Katechiści zarzucają, że w Internecie znajdziecie tylko wymyślone rzeczy. Dlatego proszę. Dzisiaj samo mięso – fragmenty Linii Orientacyjnych dla Katechistów Drogi Neokatechumenalnej. Myślicie, że katechiści są na tyle światli, że potrafią dyskutować z każdym o jego problemach? Nie, oni po prostu trzymają się określonych skryptów od Kiko. Przeczytajcie kilka przykładów z etapu TRADITIO.

Rozmowy są skryptowane – czyli wypowiedzi katechistów są jawne, a wiernych nie. To znaczy, między wierszami wiemy czego dotyczą i tego mogą trzymać się katechiści rozpoznając problemy i wrzucać w schematy.

Okładka Dyrektorium Drogi Neokatechumenalnej
Okładka Dyrektorium Drogi Neokatechumenalnej

Wciskanie młodych do seminarium

KIKO: Byłeś ślepy przed Camino? Masz dziewczynę?

— [ brat zapewne odpowiada, że nie…]

KIKO: Czy myślisz o wstąpieniu do seminarium?

K: W jaki sposób Pan otworzył ci oczy?

KIKO: Czy doświadczyłeś, że Bóg daje ci zdolność kochania, jakiej wcześniej nie miałeś? Czy doświadczyłeś odpuszczenia grzechów?

KIKO: Czy kogoś nienawidzisz?

KIKO: Jezus Chrystus daje ci swojego Ducha, abyś nauczył się kochać. Dlaczego sprzeciwiasz się Duchowi Pańskiemu? Ponieważ nie chcesz stracić życia. A dlaczego nie chcesz stracić życia?

KIKO: Masz jeszcze kilka projektów, z których nie chcesz rezygnować, bo są dla Ciebie idolem.

KIKO: Potrzebujesz zmiany. Pan zmaga się z wami, tak jak walczył z Jakubem (por. Rdz 32,23-33). Ty także sprzeciwiasz się Panu. Musisz dać się Mu pokonać; musisz Mu powiedzieć: «Panie, uczyń ze mną, co chcesz». Może chce, żebyś był podróżującym katechistą lub księdzem-misjonarzem w Tajlandii! Musisz zapomnieć o swoich planach i powiedzieć Panu: „Zrób ze mną, co chcesz”. Ponieważ „jeśli ziarno pszenicy, które wpadnie w ziemię, nie obumrze, zostaje samo, ale jeśli obumrze, przynosi obfity owoc; kto straci swoje życie i kto nienawidzi swojego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne” ( J 12, 24-25).

Jeśli nie stracisz życia, nie znajdziesz go. Jeśli wróbel jest przywiązany albo bardzo cienką nitką, albo bardzo grubą liną, dzieje się to samo: nie może latać! Wiele nici, które Cię łączyły, zostało już zerwanych, ale wciąż masz jedną, której nie chcesz przeciąć i to sprawia, że ​​jesteś głęboko nieszczęśliwy, zawsze jesteś ponury i to widać. Pan cię kocha i wzywa cię. Sprzeciwiasz mu się z narcystycznych względów, które zrujnują ci życie. Starzejesz się i życie przemija. Wystarczy, że staniesz przed Panem i powiesz Mu: „Panie, od dzisiaj będę pełnił Twoją wolę! Czy nie powinnam się ożenić? No cóż, nie wyjdę za mąż! Czy chcesz, abym być księdzem, być wędrowcem? Czy chcesz, abym się ożenił i pracował jako nauczyciel w szkole?

Panie, jak chcesz, oddaję Ci życie”. Tylko w ten sposób go odnajdziesz. Niech Pan zada ci cios w staw biodrowy, jak Jakub (por. Rdz 32,26), bo grozi ci niebezpieczeństwo, że jeśli w sytuacji, w której się znajdziesz, zatwardzisz się, nie wyjdziesz ze swojej skorupy, z siebie.

Katechiści leczą nerwicę…

Pierwszą część opuściłem z racji powtarzających się fraz… Tutaj Kiko bawi się w psychologa – zarzuca wiernemu, że jego nerwica jest jego przyjemnością, z której czerpie tak naprawdę przyjemność … czytajcie…

K: Czy Pan nauczył cię tracić życie? Czy pozostałeś tą samą osobą, którą byłeś, kiedy wszedłeś na Ścieżkę?

Odp brata —

Kiko: Czy przez te lata nauczyłeś się stopniowo kochać, przebaczać i akceptować siebie? Zanim miałeś okropne skrupuły, ciągle wątpiłeś i byłeś niedowierzający. Już taki nie jesteś, prawda?

Odp brata —

Kiko: Nie można interpretować samego Pisma; musisz nauczyć się interpretacji, której dokonuje Kościół. Diabeł może sprawić, że bardzo źle zinterpretujesz Pismo Święte, tak jak próbował to zrobić w przypadku Jezusa Chrystusa (por. Mt 4,6).

Odp brata —

K: Dlaczego Pan pozwala ci mieć takie nerwice?

Kiko: Jezus Chrystus jest objawieniem Boga dla grzeszników.

Jeśli nie akceptujesz tego, że jesteś grzesznikiem, jesteś dumny. Cierpisz na tę nerwicę od dzieciństwa i nadal się jej trzymasz, jakbyś nie chciał zaakceptować historii z przeszłości. Musisz mieć świadomość, że nie zawdzięczasz życia ciału i krwi (por. J 1,13), ale Jezusowi Chrystusowi, który oddał swoją krew za ciebie, grzesznika, i w którym spotkałeś tak wielką miłość.

Chowasz się w swojej przeszłej historii, aby nadal być infantylną, małą dziewczynką. Jest w Tobie obszar, którego nie chcesz rozwijać. Jest to przeszkoda w rozwijaniu daru mądrości. Musisz mieć coraz większą i głębszą wiedzę o Bogu, Jego tajemnicach. Widzę cię trochę lepiej, ale przed tobą jeszcze długa droga. Chociaż codziennie widzisz dzieła Boże, trudno ci uwierzyć, że Bóg cię kocha.

(…).

K: Codziennie mów Panu: «Dałeś mi życie i wyprowadziłeś mnie ze śmierci». Bóg posłał Jezusa Chrystusa, aby was wybawić od śmierci, aby dać wam Ducha Świętego, Ducha Chrystusa zmartwychwstałego, który nie może już umrzeć i który pozwala nam miłować wroga, który daje nam miłość przewyższającą śmierć! Ale ty czerpiesz perwersyjną przyjemność z rzeczy negatywnych. Spójrz na pozytyw! Masz klucz do swojej negatywnej postawy i nie chcesz go porzucić, aby oddać go Jezusowi Chrystusowi. Musisz zaakceptować fakt, że zostałeś zbawiony za darmo, uwierzyć, że Bóg bardzo Cię kocha. Jeśli zaprzeczasz tej wolnej miłości Boga, jesteś przewrotny.

Pan prowadził cię dalej z uczuciem, miłosierdziem i czułością. Teraz Pan prosi cię, żebyś zrobił jeszcze jeden krok.

Im dalej tym mocniej.

Prawda jest taka, że początkowo katechiści nie „cisną” Cie za bardzo. Ale potem…muszą.

Im tak naprawdę zależy na tym, by słabe i niechciane jednostki same odeszły. Nie umiesz wypełniać naszych zadań? Odejdź. To jest ich motto. W tym etapie chodzi o to, by wyjaśnić dlaczego możesz pójść do innych braci i głosić Ewangelię. Dlatego katechiści muszą „przygotować” braci w rozmowach do tego co i jak mają mówić, by wychodziła ich narracja.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *