Witajcie ponownie!
Czas na drugi wpis o konwiwencji rocznej 2024! W pierwszym omówiłem głównie kwestie formalne. Teraz chciałbym podzielić się wrażeniami i refleksjami – zarówno moimi, jak i czytelników – na temat tego, co usłyszeli i czego doświadczyli bracia w różnych regionach Polski.
Relacja czytelniczki
Jedna z czytelniczek przesłała swoją relację, która wyróżniała się krytycznym spojrzeniem na pracę katechistów. Jak podkreśliła, przekaz był pełen straszenia, powtarzalnych treści i przestarzałych metod, które już dawno przestały oddziaływać na słuchaczy.
Czytelniczka zauważyła także brak dialogu – według jej relacji katechiści oczekują jedynie posłuszeństwa. Każda próba wyjścia poza schemat lub zadania pytań spotyka się z reakcją w stylu: „macie nas słuchać, macie być posłuszni, a jeśli odejdziecie z Drogi, spotkają was kłopoty, rozwody i inne trudności”. Co gorsza, padają groźby odcięcia kontaktu – jak z „poganim”.
To skłania mnie do refleksji, że problem zamknięcia na dialog jest coraz bardziej widoczny na Drodze.
Moja relacja z konwiwencji
Na konwiwencję przyjechałem po raz pierwszy jako krytyk, a nie wierny słuchacz. W ubiegłym roku uczestniczyłem jeszcze jako osoba zaangażowana, dziś – z otwartym sercem, ale krytycznym nastawieniem.
Pierwsze wrażenie? Już podczas laudesów dominował przekaz: „musisz cierpieć”. Krzyż i cierpienie były głównym motywem, a treści – niestety – niewiele. Kolejne wystąpienia pełne były anegdotycznych przykładów, odniesień do „zepsutego Zachodu” czy „lewackich ideologii”. Stałe punkty programu to mityczna Szwecja, pornografia, pieniądze, libido i inne tematy, które – choć istotne – były przedstawiane w sposób schematyczny, bez głębszej refleksji.
Przykładem niech będą próby nawiązań do uzależnień i współczesnej muzyki, które brzmiały absurdalnie:
- „Muzyka jest robiona przez komputery” – przecież większość muzyki od lat korzysta z technologii.
- „Przeraża mnie, jak dzieci używają smartfonów” – strach zamiast próby zrozumienia i sięgnięcia po wiedzę psychologiczną.
Wrażenie jest jedno – świat poszedł naprzód, a katechiści mentalnie zatrzymali się w latach 80. i 90., na wartościach Jana Pawła II i encyklice Humanae Vitae. Oczywiście, mogą w tych wartościach trwać, ale czy nie czas otworzyć się na naukę i zmieniające się realia?
Relacje z innych regionów
Zatem stwierdziłem, że popytam. Takie mam szczęście, że mogę popytać byłych braci jakie mają wrażenia. W dwóch regionach w ogóle nie zauważyli pewnych treści. W jednym natomiast inne treści mocniej się wybijały, a było to – karcenie dzieci i…katechumenów. Tak. Już pomijam wezwanie do bicia dzieci, bo nawołanie do formy przemocy ale… Według pewnych katechistów w Polsce katechumeni też powinni zostać skarceni słownie przez katechistów, bo to pomaga wzrastać w wierze. Czy to jakiś argument do znęcania się słownego? Nie wiem…
O internecie i zaufaniu do źródeł
Relacje dotyczące internetu również były różnorodne:
- W jednym regionie zalecano, by nie czytać „fałszywych stron”.
- W innym stwierdzono, że należy unikać internetu ogólnie i skupić się na rzeczywistości.
- W jeszcze innym ostrzegano i pouczano, by „ufać jedynie stronom wskazanym przez katechistów, a najlepiej samym katechistom”.
To ostatnie wskazuje, że blogi takie jak ten zyskały zainteresowanie katechistów. Ale o tym wiem, bo podczas okresu konwiwencji rocznych statystyki odwiedzin wyskoczyły w góre. 😊
Ważne słowo od brata z byłej wspólnoty
W konwiwencji uczestniczyłem po raz pierwszy od kilku lat. Zdecydowałem się pojechać z ciekawości, mając w pamięci dawne doświadczenia, ale również z nadzieją na jakąś zmianę czy odświeżenie przekazu. Niestety, już od pierwszych chwil zdałem sobie sprawę, że atmosfera i sposób prowadzenia spotkań nie różniły się od tych, które znałem wcześniej. Przede wszystkim dominowało poczucie zamknięcia na inne perspektywy. Szczególne podkreślali to, że „Droga jest jedyna” i „Droga to jedyny katechumenat w kościele” bardzo fałszywe z ich strony i krzywdzące dla innych rzeczywistości. Nie chodzi o to, by porzucić wartości Drogi, ale by znaleźć nowe sposoby ich komunikacji, które nie odstraszą tych, którzy szukają czegoś głębszego, bardziej refleksyjnego, a mniej przypominającego kolejną „przestrogę” czy moralizmy…
W końcu – jeśli nie można nawiązać dialogu z tymi, którzy wciąż są na Drodze – jak planują dotrzeć do tych, którzy są jeszcze poza nią?
Dodaj komentarz