Refleksje po kilku wpisach…

Udostępnij nasze działania

Stało się. Blog został uzupełniony moimi refleksjami. A może żalami? Na pewno wiele w nich smutku, na pewno wiele w nich rozczarowania i emocjonalnego nacechowania. Nie ma natomiast racjonalnego rozpracowania problemu – a może nigdy go tutaj nie będzie?

Bo jak miałbym podejść do tematu bycia uwięzionym w neokatechumenacie?

Uwięzionym – tak. Wierzcie lub nie, nie mogę z tym zerwać. Zawsze będzie się za mną ciągnąc ten temat. Wiem, że bracia zaproszą mnie na odnowienie ich wiary. Wiem, że będą mówić jak było cudownie na tej konwiwencji.

Wiem, że nawet jak odejdę – będę słyszał te głosy.

A przecież to moi znajomi, osoby, które lubie. A może też rodzina, którą kocham?

Więc nie dziwcie się emocjonalnym postom, żalom i smutkom.

A z drugiej strony. Dokąd zmierzam? Na pewno do pewnego wydźwięku. Mniejszego lub większego – chciałbym, by ktoś poruszył jeszcze raz na poważnie ten temat. Aktualnie – po akceptacji statutów, przyjęliśmy chyba Drogę w tej formie i w tych zwyczajach, zachowaniach – jako coś standardowego.

Tak gadają? Zbierają kasę? Mają inną liturgię?

No ale papież zaakceptował. Nie ruszajmy tego już.

I tak to wygląda w 2024 roku. Nie zmieni tego jeden głos, nie zmieni jeden artykuł. Zmienią to fakty i ujawnianie informacji z etapów. Tego co porusza, a może nawet szokuje.

Pascha 2024 za nami. Okres wielkanocny trwa. Czekamy na Ducha Świętego.

            Może to będzie natchnienie do zmiany nas wszystkich?

            Przy okazji – niedzielnie. Dzisiaj bez wjazdu na neo. Za to chyba wyleję trochę żalu na przeciwników Drogi.

Naprawdę irytuje mnie przeinaczanie faktów, insynuacje, głupie zestawienia. Dlatego też powstał ten blog. By trzymać się faktów, a nie pomówień. Jest to blog bardziej insiderski, a nie śledczy. Nie szukam tutaj potknięć Kiko w latach 80 o 5 rano, tylko dlatego by duplikować posty i cieszyć się sensacją. Tak robią inne blogi, ale ja nie chcę.

To jest wariactwo.

Nie chcę też kłócić się na prawdziwość liturgii – bo to temat głębszy.

Problemem nie jest Droga, jej idea. Problemem są katechiści-funkcjonariusze. Ci, którzy niszczą Drogę bezmyślnie wypełniając rozkazy innych katechistów.

A ja? Walczę krok po kroku z pogardą i nienawiścią. By tego nie czuć do tych, przez których cierpię.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *