Kerygmat – czyli centralny punkt każdej katechezy, spotkania z katechistami, konwiwencji wyjazdowych. Jednocześnie – podstawowy element ewangelizowania Chrześcijan. Tylko czy tak powinno to wyglądać?

Czym jest Kerygmat?
Kerygmat to głoszenie Dobrej Nowiny o zmartwychwstaniu Jezusa z zachętą do nawrócenia – tak brzmi esencja encyklopedyczna. Jest to zatem kazanie – przeprowiadanie (radosne) tłumowi o nadziei i zmartwychwstaniu, oraz o tym że grzechy zostały już zgładzone. Jak wiele rzeczy w neokatechumenacie – idea kerygmatu nawiązuje bardziej do czasów starożytnych i Ojców Kościoła. Z czasem została ponownie odkrywana od początku XX wieku.
W praktyce ma zwrócić osobę ku zmartwychwstałemu Chrystusowi – nie zajmując się aspektami doktrynalnymi.
Dobrze strukturę kerygmatu opisuje artykuł: https://mateusz.pl/rekolekcje/2004/js/wyjasnienia.htm
Pierwszy kerygmat Kiko – z ubogimi w barakach
To co Kiko rozumie przez Kerygmat, trochę różni się od tej definicji. On przede wszystkim wyraża siebie i swoje doświadczenia, w znaczny sposób wykraczając poza ramy przepowiadania. Kerygmat powstał na bazie doświadczeń z baraków – czyli w miejscu przepowiadania dla ubogich.
Jak nie trudno się domyśleć, było to klecone raczej z jego wiedzy, bez podstaw większej wiedzy i mandatu Kościoła.
Opierając się bardziej na przeczuciach niż wiedzy doszedł do kilku niebezpiecznych wniosków, które są powtarzane do dzisiaj:
– Jezus kocha grzesznika i nie wymaga żadnej zmiany – moralizm jest tutaj zrównany z teologią moralną – zmiana następuje sama, po uwierzeniu w kerygmat
– każda teologia jest zła, liczy się duch przepowiadania
– chrześcijaństwo nie jest doktryną, religią lecz żywym duchem
W dodatku w książce „Z ubogimi w barakach” znajdziecie wiele nieścisłości. Zapis kerygmatu pokazuje jak lawiruje pomiędzy pojęciami Kiko. Miesza kerygmat, z „głupstwem przepowiadania”. Przypisuje wybrane fragmenty do całości.
Ta sama katecheza – a kiedy zmiana?
To co z mojej perspektywy jest najgorsze w kerygmacie to nie jego istota – lecz to jak jest wykorzystywany na Drodze.
Ciągle otrzymujesz tą samą katechezę kilka razy w roku. W efekcie czego – ciągle jesteś upodlony.
Tak.
Powiedzmy sobie to wprost – częścią każdego kerygmetu jest zeszmacenie człowieka na Drodze. Powiedzą Ci, że jesteś beznadziejny, bezwartościowy, pełen grzechu, z niczym sobie nie radzisz.
Niezależnie czy jesteś na Drodze rok, czy 20. Jesteś ciągle taki sam – nie zmieniasz się, nie rozwijasz, nie wypleniasz zła z siebie.
Potem dostajesz słowo, by zaakceptować zbawiciela.
I to byłoby jeszcze chwalebne. ALE. Potem nastepuje kolejne spotkanie i znów słyszysz to samo.
To znaczy, że kiedyś w to uwierzysz, czy nigdy? Według mnie kerygmat przyjmuje się raz – i idzie się na całość. A nie wraca do tego samego punktu.
Kerygmat staje się stałym punktem trajkotania katechistów. Każdy ma swój ulubiony tekst i powtarza to samo przez kilkadziesiąt lat. Tłumacząc Tobie – głupku – że nic nie zrozumiałeś i znów do niczego się nie nadajesz.
Czyli kompletnie inaczej niż głosi Kościół.
Chcesz podzielić się relacją?
Stay in the loop with everything you need to know.

Dodaj komentarz