Kiko Arguello podczas spotkania z papieżem

Kerygmat – Głoszenie czy psychomanipulacja?

Udostępnij nasze działania

Kerygmat – czyli centralny punkt każdej katechezy, spotkania z katechistami, konwiwencji wyjazdowych. Jednocześnie – podstawowy element ewangelizowania Chrześcijan. Tylko czy tak powinno to wyglądać?

Kiko Arguello i Papież Franciszek

Czym jest Kerygmat?

Kerygmat to głoszenie Dobrej Nowiny o zmartwychwstaniu Jezusa z zachętą do nawrócenia – tak brzmi esencja encyklopedyczna. Jest to zatem kazanie – przeprowiadanie (radosne) tłumowi o nadziei i zmartwychwstaniu, oraz o tym że grzechy zostały już zgładzone. Jak wiele rzeczy w neokatechumenacie – idea kerygmatu nawiązuje bardziej do czasów starożytnych i Ojców Kościoła. Z czasem została ponownie odkrywana od początku XX wieku.

W praktyce ma zwrócić osobę ku zmartwychwstałemu Chrystusowi – nie zajmując się aspektami doktrynalnymi.

Dobrze strukturę kerygmatu opisuje artykuł: https://mateusz.pl/rekolekcje/2004/js/wyjasnienia.htm

Pierwszy kerygmat Kiko – z ubogimi w barakach

To co Kiko rozumie przez Kerygmat, trochę różni się od tej definicji. On przede wszystkim wyraża siebie i swoje doświadczenia, w znaczny sposób wykraczając poza ramy przepowiadania. Kerygmat powstał na bazie doświadczeń z baraków – czyli w miejscu przepowiadania dla ubogich.

Jak nie trudno się domyśleć, było to klecone raczej z jego wiedzy, bez podstaw większej wiedzy i mandatu Kościoła.

Opierając się bardziej na przeczuciach niż wiedzy doszedł do kilku niebezpiecznych wniosków, które są powtarzane do dzisiaj:

– Jezus kocha grzesznika i nie wymaga żadnej zmiany – moralizm jest tutaj zrównany z teologią moralną – zmiana następuje sama, po uwierzeniu w kerygmat

– każda teologia jest zła, liczy się duch przepowiadania

– chrześcijaństwo nie jest doktryną, religią lecz żywym duchem

W dodatku w książce „Z ubogimi w barakach” znajdziecie wiele nieścisłości. Zapis kerygmatu pokazuje jak lawiruje pomiędzy pojęciami Kiko. Miesza kerygmat, z „głupstwem przepowiadania”. Przypisuje wybrane fragmenty do całości.

Ta sama katecheza – a kiedy zmiana?

To co z mojej perspektywy jest najgorsze w kerygmacie to nie jego istota – lecz to jak jest wykorzystywany na Drodze.

Ciągle otrzymujesz tą samą katechezę kilka razy w roku. W efekcie czego – ciągle jesteś upodlony.

Tak.

Powiedzmy sobie to wprost – częścią każdego kerygmetu jest zeszmacenie człowieka na Drodze. Powiedzą Ci, że jesteś beznadziejny, bezwartościowy, pełen grzechu, z niczym sobie nie radzisz.

Niezależnie czy jesteś na Drodze rok, czy 20. Jesteś ciągle taki sam – nie zmieniasz się, nie rozwijasz, nie wypleniasz zła z siebie.

Potem dostajesz słowo, by zaakceptować zbawiciela.

I to byłoby jeszcze chwalebne. ALE. Potem nastepuje kolejne spotkanie i znów słyszysz to samo.

To znaczy, że kiedyś w to uwierzysz, czy nigdy? Według mnie kerygmat przyjmuje się raz – i idzie się na całość. A nie wraca do tego samego punktu.

Kerygmat staje się stałym punktem trajkotania katechistów. Każdy ma swój ulubiony tekst i powtarza to samo przez kilkadziesiąt lat. Tłumacząc Tobie – głupku – że nic nie zrozumiałeś i znów do niczego się nie nadajesz.

Czyli kompletnie inaczej niż głosi Kościół.

Chcesz podzielić się relacją?

Stay in the loop with everything you need to know.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *