Temat, który wzbudził wiele kontrowersji. Teza z jednej z katechez początkowych, która zasiewa wątpliwość i daje jednocześnie umocowanie dla istnienia Drogi Neokatechumenalnej. Jak Historię Kościoła przedstawiają Katechiści? Co jest z tym nie tak?

W katechezach początkowych – inicjujących powstanie Drogi Neokatechumenalnej otrzymamy wiele treści niespójnych. Jeśli przystąpisz do nich bez większej wiedzy – łatwo możesz zostać zwiedzionym. Szczególnie to dotyczy się tematów, w których Kiko i Carmen schodzą na wątki historyczne i antropologiczne. Poruszają w nich historię Kościoła, antropologie oraz religie naturalną.
Właściwie można powiedzieć… że cały cykl katechez jest temu poświęcony. To właśnie próba pokazania TOBIE, że Twoje myślenie i stan wiedzy jest zły. Bo jest inaczej. Kiko stawia w tych miejscach bardzo emocjonalne akcenty, które tworzą karykaturę tego co poznaliśmy w Kościele i szkole.
Religia naturalna infiltruje chrześcijaństwo
W jednym z fragmentów katechez otrzymujemy taki przekaz – tłumaczenie dosłowne z katechez przedchrzcielnych:
„proces dechrystianizacji, rozwód między chrześcijaństwem, a życiem – bierze się z tego, że religia naturalna infiltruje chrześcijaństwo”
Czym jednak jest religia naturalna według Kiko? W katechezie tłumaczy to następująco „Najważniejszy aspekt religii naturalnej jest taki, że posiada pewien schemat. Człowiek próbuje chronić siebie przed katastrofą. W religijności naturalnej używa Boga dla kreowania swojego szczęścia. Chce by dzieci zachowywały się dobrze, bydło rosło by mieć więcej pieniędzy. Aby mieć te rzeczy próbuje użyć Boga (…). To samo dzieje się u Ciebie. Jedziesz na wakacje i nie pamiętasz by pójść na Msze św., chyba, że Twoja córka zachoruje”. W dodatku „Religia naturalna bazuje na strachu, a chrześcijaństwo na miłości”
Zacznijmy zatem porządkować.
Religijność naturalna według Kiko, to chęć zapracowania sobie czegoś u Boga. Jak już zapracujesz – to przestajesz się modlić. Więc… taką religijność możesz też mieć w Chrześcijaństwie.
Problem jednak w tym, że to nie jest kwestia naturalnej religijności (pogaństwa). Tylko samej w sobie naiwnej postawy.
Do zrozumienia dalszej części wywodu – jak religijność naturalna wpływa na Chrześcijaństwo, Kiko używa słynnego gdzieniegdzie diagramu.
Rok 313 – edykt mediolański
Jako datę przełomową, od której pojawia się religijność naturalna Kiko wskazuje rok 313. W tym roku Cesarz Konstantyn „uwolnił” wyznawanie chrześcijaństwa. Od tego momentu według Kiko wszystko się zmieniło ale… tak nie było. Edykt doprowadził tylko do tolerancji Chrześcijaństwa w zachodniej części. Dał wolność wyznania – zabrał pewne opresje, ale nie spowodował jak Kiko twierdzi – „zniszczenia katechumenatu” oraz „wprowadzenia mas ludności do Kościoła”.
Co ciekawe jest wręcz przeciwnie. Edykt mediolański… nie dotyczył TYLKO Chrześcijaństwa. Odnosił się do wszystkich religii nadając wolność wyznania. Zatem Kiko wprowadza Cię w błąd!
„(…) postanowiliśmy powziąć uchwałę, że nikomu nie można zabronić swobody decyzji, czy myśl swą skłoni do wyznania chrześcijańskiego, czy do innej religii, którą sam za najodpowiedniejszą dla siebie uzna, a to dlatego, by najwyższe bóstwo, któremu cześć według swobodnego przekonania oddajemy, mogło nam we wszystkich okolicznościach okazać zwykłą swą względność i przychylność” – fragment Edyktu
Potem w katechezie Kiko uprawia propagende godną Tygodnika Nie.
Wskazuje, że z edyktu bezpośrednio wynika świętowanie Bożego Narodzenia 25 Grudnia – co oczywiście nie jest równaznaczne, bo kult Boga Słońca datuje się tak naprawdę na 354 rok, czyli po Edykcie. W dodatku data 25 grudnia nie wynika z synkretyzmu religijnego ale chociażby z Księgi Daniela. – ale to inne wątki. Jednak Kiko powiela tutaj tezy przeciwników Kościoła! Obie religie istniały równorzędnie.
Dodaje także, że z tego wynika ustanowienie 1 maja świętem Józefa Robotnika (to ustanowił dopiero papież Pius XII w XX wieku!).
W jednaj z dalszej katechez rzuca się również frazę
„Po Konstantynie wielkie liczby ludności wstąpiły do Kościoła, co spowodowało utratę poczucia wspólnoty. (…) DUCH ŚWIĘTY NIE BYŁ WIDOCZNY”
Tutaj jest moja ulubiona manipulacja. Ja już pomijam fakt, że Konstantyn tu nie miał nic do rzeczy, bo wzrost mas – a raczej statystyczny wzrost mas nastąpił za czasów Teodocjujasza pół wieku później. Wyobraźmy sobie, że… i jaka to piękna historia! No zobacz. Powstaje pewne prawo i teraz masy wchodzą do Kościoła, wszyscy się gubią i nie znają, nie ma wspólnoty.
Ale to nieprawda! Wzrost dynamiki wiernych w Kościele był na długo przed Edyktem! Wystarczy powiedzieć, że pomiędzy 200 a 250 r. liczba wiernych wzrosła z ok 215 tyś do ponad miliona! To na ówczesne czasy gigantyczna skala na gigantycznym terenie.
Jak miała wtedy wyglądać w ogóle wspólnota? Kiko próbuje Ci przekazać, byś wyobraził to sobie obecnymi standardami. Ale mówimy o starożytności, gdzie komunikacja i przekaz jest skomplikowany. Milion wiernych na tym terenie nie komunikuje się spójnie. To nie jest jedna konkretna wspólnota, wręcz przeciwnie.
Kłamstwo ostateczne – katechumenat został zlikwidowany przez masy
Potem pada fraza, która jest niezgodna z prostą wiedzą encyklopedyczną. Uwaga:
„Podczas gdy początkowo istniał katechumenat wprowadzający do Kościoła, do wiary – nie mógł być dalej prowadzony z uwagi na wprowadzenie Mas. Katechumenat odchodzi, a ludzie przyjmują pogańskie zwyczaje”
Zaraz zaraz…
Ale katechumenat w formie jaką się nam przedstawia – z inicjacjami, skrutyniami, został zmodyfikowany dopiero w VIII/IX wieku! Czyli około 500 lat po edykcie mediolańskim i rzekomym wprowadzeniu MAS.
To co Kiko próbuje Tobie przekazać to piękna opowieść: Żyliśmy pięknie jako małe wspólnoty (jak ta, której teraz doświadczasz), ale źli politycy zrobili z tego masy jednym posunięciem i od tego czasu wróciły wszystkie złe przyzwyczajenia!
Prawda jest jednak… okrutnie inna. Nie wszystko wynikało z edyktu. Statystyka nie oznacza od razu utraty spójności Kościoła. Kiko na łamach katechez przedchrzcielnych mówi jeszcze wiele innych głupot. Na przykład, że od tego czasu Eucharystia jest prowadzona w Niedziele, bo tak zarządził Cesarz.
Ale to znów kłamstwo! Chrześcijanie początkowo celebrowali właśnie szabat jak uczyła ich tradycja judaistyczna, a w Niedzielę Eucharystię! Przecież nikt nie zabraniał, by im sprawować Mszy sobotniej wieczorem. To jest próba powiedzenia Tobie „Ale słuchaj, my tutaj robimy to poprawnie, nie jak zmienili to źli Cesarze”.
To jednoczenie próba zaszczepienia w Tobie „jesteśmy wyjątkowi, bo jesteśmy mali”. Potem na kolejnych etapach słyszycie ciągle „jesteśmy solą, jest nas niewielu”. Ale jesteśmy wyjątkowi. I ciągle pojawia się kontrast – Kościół – błędne masy – my uświadomieni.
Historia Kościoła według Neokatechumenatu – oś czasu

Prezentowana oś czasu jest stałym punktem katechez zwiastowania Drogi Neokatechumenalnej. Katechiści pokrótce omawiają historie zbawienia i Kościoła, która … trzyma się kupy i brzmi logicznie. Pomijając wcześniejsze wątki chciałbym wam zwrócić uwagę na dwie rzeczy
- Edykt mediolański jest błędnie datowany – i co śmieszne, katechiści serio przepisują błędną datę na katechezach.
- Pomiędzy edyktem, a Soborem Watykańskim II jest… dziura.
Serio? Kiko w ten sposób sugeruje, że powrót i zerwanie z religią naturalną nastąpił dopiero w XX wieku. A co z pozostałymi soborami? Co ze świętymi Kościoła? Zostali wymazani przez Kiko. Pojawia się tylko Sobór, do którego zresztą on się nieustannie przypisuje.
Zauważcie proszę, że Kiko ma ciągłe parcie na to, by przypisać sobie działania Soboru. Każde działanie, intencje i pomysły on realizuje. Tylko on!
Jeśli byłeś na katechezach i uwierzyłeś w słowo katechistów… to zwyczajnie ktoś Cię oszukał. Ale proszę. Idź spytaj swoich katechistów o to – zostaniesz odrzucony.
Dodaj komentarz