Drugie skrutynium to etap, który wywołuje najwięcej kontrowersji. Nic w tym dziwnego – to czas odejścia wielu członków. Także czas wyrzucenia braci z neokatechumenatu za nieposłuszeństwo. Wielu z Neonów nie przechodzi tego etapu – średnio połowa wspólnoty wypada z różnych przyczyn. Dodatkowo jest to etap, w którym spotkacie się z wieloma pytaniami o seksualność, pracę, aspekty rodzinne i relacje. Ale zaraz… czy tak musi być?

Jak wygląda skrutinium?
Szczegółową rozpiskę Drugiego Skrutinium przeczytasz tutaj: LINK
Drugie skrutynium rozpoczyna się 3-4 dniową konwiwencją wyjazdową. Na niej nie ma większych kontrowersji. Poza jedną – okazuje się, że zostałeś okłamany.
Na pierwszym skrutynium katechiści mówią wprost, byś sprzedał wszystko co masz i rozdał ubogim.
Potem na Shema ponawiają po części to wołanie.
A na drugim skrutynium dowiadujesz się, że „ty tylko tak myślałeś, tu chodzi o Twoich idoli, widocznie ciągle myślisz o pieniądzu”. Jest to odwrócenia uwagi i jednocześnie okazja, by poprosić o kolejny znak w pieniądzu i dobrach (także w samochodach, aktach własności itp.).
Po konwiwencji jest seria spotkań. Na każdym z nich przepytuje się po 2-3 braci. Trzeba usiąść na środku salki, otoczonym się jest przed braćmi – a przed Tobą tylko katechiści. Jest to zatem duża presja psychiczna.
Wielu wspomina, że jest to spowiedź – ale NIE! Tak naprawdę to odpowiedź na trzy pytania, które nawiązują do trzech pokus Jezusa:
Katechiści uczą się przez czytanie tego jak inne skrutynia były prowadzone, ale co dla zasady – powinni trzymać się wyłącznie kwestionariusza. Oni jednak często wędrują poza swoje „uprawnienia”.
W zależności od ich osobowości potrafią mniej lub bardziej krzywdzić i ingerować w prywatność. W zaleznosci od sytuacji danej osoby – czy jest samotna, w małżeństwie ,stara czy młoda – wiedzą o co pytać.
Jeśli samotna – podpytują o seksualność i masturbację. Osobę w małżeństwie – podpytują o otwartość na życie – jak i kiedy się kochasz z żoną
Jeśli jesteś bogaty – o relacje do pieniądza. Wypytują Cię wtedy o samochody, dlaczego jesteś próżny.
Po serii pierwszych spotkań – następują zalecenia. Potem się je weryfikuje i ocenia, kto może przystąpić do liturgii końcowej, na której wyrzeka się szatana oraz składa do worka pieniądze i majątek.
Po tym następuje prezent „dziesięciny” i temat się kończy.
Ale zaraz, dlaczego to bez sensu?
Podczas skrutynium, tak naprawdę nie musisz zwierzać się katechistom. To fakt. Jeśli wykraczają poza tematy z kwestionariusza – możesz to po prostu sprostować i powiedzieć, że to nie temat z wątku.
Tak powinno generalnie być. ALE. Jeśli katechiści są już starzy i upierdliwi – przycisną Cię i to mocno. Wobec tego lepiej ich nie prowokować.
Najlepiej po prostu powiedzieć jak jest i co chwile wstawiać zdania typu „pracuje nad relacjami z ojcem/matką” lub „zmagam się z otwartością na życie prosząc Boga o pomoc”. Jeśli katechista widzi, że nad czymś pracujesz, nie będzie przyciskał – co najwyżej da zachętę.
To czego nie należy robić to pokazywać pyszałkowatości. Musisz pokazać, że jesteś pokorny, słuchasz ich i prosisz o radę, szukasz rozwiązań.
Zagubionej osoby nie zranią, ale jak ktoś z pewnością usiądzie przed nimi – będą Cie miażdżyć.
I najważniejsze – NIGDY NIE WDAWAJ SIĘ W POLEMIKĘ!
Etap drugi – weryfikacja zaleceń
Weryfikacja zaleceń jest prostsza. Po prostu musisz potwierdzić – lub skłamać, że potwierdziłeś.
Czy nawołuje do kłamstwa? W tym wypadku tak, bo po co się kopać z koniem? Oni Cie nie przepuszczą jeśli zignorujesz ich słowo.
Co istotne – na liturgii końcowej nikt nie sprawdzi co dajesz do worka. Może to byś koperta z pustymi papierkami… Ważne by „walnęła” mocno o ziemie.
Czy Drugie skrutynium jest potrzebne?
Etap Drugiego Skrutinium nawiązuje do starożytnych praktyk wprowadzenia do katechumenatu. Czy jest potrzebny? Po części tak, i nie można tego w pełni ignorować. Warto zmierzyć się z swoimi pokusami i demonami. Jednak słuchanie osób trzecich – katechistów – powtarzających schematy po innych katechistach – nie jest dobrym rozwiązaniem.
Spotkałem wiele osób zniszczonych, także spotkałem osoby, które przeszły kilka razy drugie skrutynium – i nie naprawiło ich to „bardziej”.
Dlaczego przeszli kilka razy? Czasem wspólnoty są „cofane” do tego etapu jeśli katechiści dostrzegą w nich słabości, albo są po prostu młode i mają czas by „wzrastać”. Dodatkowo to super okazja by z jednej wspólnoty „wyssać” kilkukrotnie owoce w postaci pieniędzy.
Podziel się swoją relacją anonimowo
Napisz na wyznanianeo@gmail.com
Dodaj komentarz