Apel do czytelników: BRACIA, PISZCIE!

Udostępnij nasze działania

Witajcie,

Otrzymałem ostatnio kilka wiadomości od czytelników, z mniejszymi lub bardziej obszernymi relacjami. Wnioski, które wysuwają się po czytaniu i rozmawianiu z Wami są takie – nie ma zgłoszenia, nie ma interwencji.

Rozumiem, że wielu z Was, chce gdzieś wyrzucić to co siedzi w środku. To normalne i dziękuję za zaufanie. Jednak nowe relacje – poza kolejnymi wpisami na tej stronie – niewiele zmieniają w rzeczywistości, która jest dookoła Was.

Kościół może myśleć (i nie dziwie się!), że moje pisanie jest wyrazem jakichś wewnętrznych uraz. Pisałem zresztą też w tekście To tylko pojedynczy przypadek – o podejściu instytucji i specjalistów do tego zakresu.

Do rzeczy.

Z Neo odchodzi bardzo wiele osób. Wiele też zostaje mniej lub bardziej dotkniętych działaniem katechistów – a nadal zostaje gdzieś we wspólnotach.

Nadużycia, wymysły retoryczne, oskarżenia, dziwne zachowania na skrutyniach NIE ZMIENIĄ SIĘ bez Was.

Jeśli wspólnota ma 30 osób, a po skrutynium zostaje 15. To co się dzieje z tymi, którzy odeszli? Zostali urażeni, zobaczyli coś niewłaściwego ale usunęli się w cień. Szukają wsparcia tutaj. Wiele rozmów mailowych ma w swoich treściach „Na skrutynium usłyszałam/usłyszałem że…”.

Zachęcam Was – niezależnie od tego czy jest to sprawa dawna czy świeża – piszcie informacje pod swoim imieniem i nazwiskiem do lokalnej kurii. Może być mailowo.

Dlaczego to ważne?

Temat jest prosty – jeśli kuria nie będzie miała oficjalnych zgłoszeń na tego czy tamtego katechisty, lub nawet całą wspólnotę – to nie będzie działać wewnątrz wspólnot. Jesteśmy Kościołem i odpowiedzialność odrobinę wymaga tego, by nie tworzyć tego muru, nie odwracać się tyłem do tej przeszłości. Tylko rozmawiać.

Wiem, że w naszej kulturze czasem takie listy są uznawane za donosy, które czynią z nas konfidentów. Ale to są normalne procedury, które pozwalają na rozwiązywanie problemów.

Pisząc zgłoszenie proszę – zgodnie z wymogami aby podpisać się imieniem i nazwiskiem, opisać sytuacje ze szczegółami (bez ideologizowania, moich wartości) tylko konkretnie, że ten katechista zachował się tak i tak. Na tym skrutynium wydarzyło się to i to.

BEZ OCENY. Od oceny jest odpowiednia osoba! My możemy po prostu poinformować Kościół o tym co się działo za zamkniętymi drzwiami.

Nie mamy innych metod działania w tej sytuacji i ruszenia tego betonu, jak po prostu list po liście, zgłoszenie po zgłoszeniu uderzać, aż skruszeje.

Zgłoszenia kierujcie proszę

Pisemnie do:

  1. Kanclerza lokalnej kurii  – adres znajdziecie na stronie archidiecezji, w której mieszkacie.

Mailowo do:

  •  Jeśli temat dotyczy również małoletnich (młodzieży, wydarzenia na kajakach, spotkania formacyjne, pielgrzymki cokolwiek z tego typu wydarzeń…) – proszę również o wysłanie do lokalnego delegata do spraw prewencji dzieci i młodzieży (zajmuje się nie tylko wykorzystywaniem seksualnym!)

Komentarze

4 odpowiedzi do „Apel do czytelników: BRACIA, PISZCIE!”

  1. Odległy obserwator napisał tutaj komentarz, który chwile był i na niego odpowiedziałem ale… go usunąłem z prostego powodu.

    Groził po prostu innym, że jak zgłosicie krzywde to katechiści sobie zapiszą i to wykorzystają.

    Nie, nie wykorzystają. A jak ktoś tak robi i w ten sposób gromadzi dane to wystawia sobie przepustkę do kolejnego zgłoszenia. Po prostu.

    Jeśli kuria lub delegaci będą prowadzili śledztwo, to jest ono objęte anonimowością i poufnością. Co oznacza, że katechiści wykorzystując wiedze „kto ich zgłosił” dopuszczają się łamania przepisów kościelnych.

    Amen.

  2. Awatar Stary Neon
    Stary Neon

    Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że samo pojawianie się na blogu wielu szczerych wyznań nic nie zmienia. Zmienia i to dużo. To całe zło zostaje zwerbalizowane, opisane, uchwycone. Tylko, że na efekt trzeba bedzie czekać. To wymaga cierpliwości i pokory.

  3. Awatar Czytelniczka
    Czytelniczka

    Myślę, że zgłoszenie nadużyć na wspólnotę,czy katechistami wymaga sporo odwagi. Często osoby, które doznały krzywdy zwyczajnie się boją takie rzeczy zgłaszać… bo we wspólnocie są wiele lat i znają się wszyscy…. a masz tam syna, córkę, męża, chrzestnych dzieci… zbudowany niekiedy cały system… I jak.pojdziesz i powiesz… no to może być ciężko… ale wszystko Zależy na czym.nam zależy… Więc jeśli ktoś czuje ze powinien tak zrobić. To niech to zrobi. Kościół ma władze upominać,. Korygować, zawieszać kogoś w posłudze… Więc pozostaje mi powiedzieć. Powodzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *