
Witajcie! Postanowiłem pojechać na konwiwencje roczną. Haha! Tak, a do tego pytałem, rozmawiałem i zbierałem relacje. No i oczywiście – zabrałem się za czytanie skryptu. Zatem postanowiłem zrobić serię – specjalnie dla Was. Na początek poruszymy oficjalny przekaz. Potem popiszę trochę o relacjach czytelników, a na końcu o perełkach i kontrowersjach.
Maria Ascencion mocno o internecie.
Nie wszędzie to padało na forum. Ale w skrypcie jest to jasno napisane. Maria Ascencion ma problem z… grupami, stronami i fanpage’ami, które określają się w nazwie jako Droga Neokatechumenalna.
Cóż… U nas jest Droga neo. Dla chcącego, nic trudnego. Chyba nie łapię się w kryteria katechistki. No ale do rzeczy.
Argumentuje to jako zwodnicze i szkodliwe, wprowadzające w błąd. Wywołało to również dyskusje na polskich grupach neońskich, wyraźnie ośmieszające Ascencion. Szczerze? Argument kompletnie z czapy.
Dlaczego nie można mieć w nazwie „Droga Neokatechumenalna” ? Może przecież być to fragment kontekstu np. „Miłośnicy Drogi Neokatechumenalnej” lub „Wymiana wakacyjna domów z Drogi Neokatechumenalnej”. I co? Nic… Pokazuje coś innego.
Katechiści kompletnie nie rozumieją sfery internetu. Dla nich jest to środowisko tak obce i dziwne, że nie rozumieją podstawowej terminologii. Kościół nie ma problemu z tym, by jednoczyć się pod różnymi nazwami własnymi. Droga Neokatechumenalna jak widać ma. A jedyny argument, który znajduje to… brak kontroli.
Film o zagrożeniach
Pierwszym filmem, który wszyscy widzieliśmy był film o płynących zagrożeniach… A dokładniej pornografii, internecie i… muzyce trap. Jak Boga kocham – pierwszy raz słyszałem o takiej muzyce, a coś tam wiem z zakresu kultury popularnej.
No ale do rzeczy. Film to mini wykład lekarza-specjalisty od uzależnień dot. zagrożeń, uzależnień od pornografii, używaniu telefonu itp. Już jedna czytelniczka zwróciła uwagę na nienaturalność przekazu. Dla mnie przekaz był sztuczny, wyjątkowo łopatologiczny. „Teraz usiądźcie i posłuchajcie co mądry lekarz ma do powiedzenia”.
Poza brakiem konkretów dochodzi do… straszenia kulturą trap. Jest to niby wyjątkowo szkodliwe zjawisko, w dodatku wymieszano to z teorią spiskowo dotyczącą sztucznej inteligencji. Ogólnie bójcie się i nie zaglądajcie do internetu…
Film o konwiwencjach
W odpowiedzi – alternatywa. Pokazano film o konwiwencji i otwarciu nowego Domusa. Zobaczcie w pięknych kolorach i pięknych ujęciach z drona jak rozmodlona i szczęśliwa jest Droga Neokatechumenalna.
Nie chcę się czepiać. Konwiwencja pewnie naprawdę była ubogacająca. Chodzi jedynie o przekaz.
Z jednej strony komunikuje nam się internet bleee, z drugiej – Droga wspaniała. Nie uczy się nas w żaden sposób jak internet może być dobry i właściwy.
Skrutacja i kwestionariusz – cierpienie i odpusty.
O ile skrutacja mogła być bogata (bazowała na wersecie Hbr 12,2) i była po raz kolejny skupiona przede wszystkim na krzyżu i cierpieniu. Przekaz był zatem dość prosty – cierpienie i krzyż są drogą do zbawienia – nie jakaś tam radość. Ogólnie trudy dobrze – ale jak jesteś zadowolony to tak niedobrze.
Kwestionariusz natomiast był ciekawy. Po pierwsze nie wiem kto go redagował, ale był chyba problem z redakcją. Jest strasznie niezgrabny napisany wstęp, pełen luźnych cytatów nie mających większego wytłumaczenia dot. Roku Jubileuszowego. Potem następują dwa pytania:
- Nadchodzący Rok Jubileuszowy jest nowym wezwaniem do świętości życia. Jak przeżywasz to powołanie do świętości osobiście, w Twojej rodzinie, na Drodze Neokatechumenalnej? Na jakie trudności napotykasz? Czy pomaga Ci uczestnictwo w Twojej wspólnocie?
- W październiku odbędzie się Synod zwołany przez Papieża Franciszka. Jak myślisz: jaka jest misja, którą Pan powierza Drodze wobec wyzwań stojących dziś przed Kościołem i światem?
Wielu braci tak naprawdę konwiencje słuchało w… listopadzie. Dlatego bezsensu jest kwestionariusz o tym, że „w październiku odbędzie się Synod”, bo on już się odbył!
Zatem nie wiem czy komuś to miało pomóc. Pierwsze pytanie jak zwykle „co mi daje Droga?”, a drugie post factum…
Neokatechumenat jest jedynym katechumenatem pochrzcielnym… CO?!
No i na koniec perełka. Dwukrotnie podczas konwiwencji – raz poczas filmu od o. Mario, drugi raz od Ascencion pada hasło, że neokatechumenat jest jedynym w chrześcijaństwie katechumenatem pochrzcielnym.
Po pierwsze to… opaczne rozumienie tego znaczenia.
Katechumenat bardziej jest przedchrzcielny z założenia. Nikt nie wymaga „pochrzcielnego”, to jest jakaś nazwa na formę rozwoju. RCIA – jest drogą do wtajemniczenia chrześcijańskiego i chrztu. To tak jakbyśmy na wiejskim weselu oczekiwali, że będzie zupa na drugie danie.
Pochrzcielny katechumenat w innych formach jest np. realizowany przez Ruch Światło-Życie, zatem jest to kłamstwo ze strony katechistów, że TYLKO DROGA to oferuje.
I jeszcze jedno – po to w katolicyzmie mamy etapy inicjacji w postaci sakramentów i rytów – gdzie dopuszcza się do Komunii św. czy Bierzmowania – by przeprowadzać wtajemniczenie chrześcijańskie.
Dodaj komentarz