Przejdźmy do tematu, który wywołuje najwięcej zamieszania – nie tylko tutaj. Czyli dziesięcina w neokatechumenacie! Rozprawmy na czynniki pierwsze czym jest, jakie jest jej umotywowanie, jak wygląda w praktyce oraz co Kiko mówi w katechezie.

Dziesięcina na Drodze Neokatechumenalnej
Zacznijmy od początku. Dziesięcina wprowadzana jest na Drodze Neokatechumenalnej na koniec Drugiego Skrutinium. Rzekomo – jako wielki dar i prezent oraz w wolności. Katechiści wprowadzają to na podstawie katechezy, którą już przytoczyłem we wpisie „Oszukani” – pokrótce ją przytoczę, gdyż jest kluczowa do analizy tematu.
Katecheza Kiko na zakończenie II Skrutinium:
W Starym Testamencie jest napisane, że dawali dziesięcinę i pierwociny. (…) Dlatego Jezus mówi do faryzeuszy: „Wy, którzy opodatkowujecie dziesięcinę z kminku”, czyli wy, którzy jeśli ktoś ma zapotrzebowanie na ziarno nawet jeśli płacicie z tego dziesięcinę, dziesiątą część wszystkiego ma w domu i „połykać większe rzeczy”. To właśnie mówi Jezus Chrystus bardzo się martwił… Fakt dziesięciny został następnie przekazany Kościołowi: jest to przykazanie Świętej Matki Kościoła. „Płaćcie dziesięcinę i pierwociny Kościołowi Bożemu”; to jest przykazanie Kościoła, które jest studiowane w katechizmie. Nawet jeśli nikt nigdy nie płaci dziesięciny ani żadnych pierwszych owoców. W Didache, który to jest pierwszym katechizmem jest napisane, że „pierwociny i dziesiątą część oddasz dobra prorokom. (…) – tak mówi Didache – jeśli nie masz proroków – do ubogich, którzy są Chrystusem.”
Możemy z tego wyczytać – że wprowadzenie dziesięciny jest na miejscu. Nic bardziej mylnego… W Starym Testamencie faktycznie znajdujemy części o oddawaniu dziesięciny. Gorzej ma się z kolejnymi podstawami przytoczonymi przez Kiko.
Chrystus o Dziesięcinie i Didache
W Ewangelii Mateusza 32,32 przeczytamy:
„dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie”
Kiko argumentuje to, że Jezus martwił się o dziesięcinę. Ale gdzie? No właśnie, Kiko w katechezie ucina drugą część zdania Jezusa „ALE pomijacie to, co jest ważniejsze w prawie”. To zmienia cały kontekst i sprawia, że tak naprawdę dziesięcina nie jest obowiązkowa obecnie w Chrześcijaństwie! Mamy za to jedynie – albo aż – jałmużnę, jako coś zupełnie odmiennego i dobrowolnego.
Następnie Kiko odnosi się do starożytnych katechizmów, nauki Kościoła i Didache. Tak naprawdę tylko w Didache coś znajdujemy na ten temat. Ale uwaga… Tutaj Kiko również wprowadza nas w błąd dodając słowo „dziesięcina”.
Didache jest tekstem odnoszącym się silnie do korzeni judaizmu. Jest z II wieku – co za tym idzie ma dużo naleciałości z kultury judaistycznej. Zresztą… pamiętacie spory Kościoła o obrzezanie? Z tym jest troszkę podobnie. Wiele jest podobieństw.
Uwaga : Didache nie nakazuje dziesięciny, tylko oddanie pierwocin
To kulturowo coś odmiennego w dodatku zupełnie dobrowolnie. Przeczytajcie zresztą sami:
Dlatego wziąwszy wszelkie pierwociny płodów tłoczni winnej i klepiska, bydła jak i owiec, dasz je prorokom, oni bowiem są arcykapłanami waszymi.* 4 Jeśli zaś nie macie proroka, dajcie ubogim. 5 Jeślibyś przygotowywał pieczywo, biorąc pierwociny, daj zgodnie z przykazaniem. 6 Podobnie też dzban wina lub oliwy otworzywszy, biorąc pierwociny, daj [je] prorokom. 7 Biorąc zaś srebrnika czy odzienie i wszystko co posiadasz, jak tylko byś uważał, daj według przykazania
Pierwociny to najlepsza część – pierwsza zbiór. Czyli odbieramy jakąś zapłatę i mamy w myślach to, żeby najpierw oddać coś z tego Bogu. To tak jakbyś otrzymał pensję i z wdzięczności chcesz się podzielić. Kiko fałszuje tekst!
W dodatku, jeśli już opiera się na Didache, to dalej przeczytacie:
Kto zaś by powiedział w duchu: «Daj mi pieniądze albo inną rzecz», nie słuchajcie go.
Dziesięcina w kolejnych wiekach
I teraz zadasz sobie pytanie: „no dobrze, ale Kościół przecież prowadził dziesięcinę w kolejnych wiekach, więc to coś dobrego, prawda?”.
Cóż, przykro mi, ale muszę wyprowadzić Cię z błędu. Nie robiąc długiego wywodu dziesięcina, którą znamy często z opowieści z czasów średniowiecznych – to nic innego jak instytucjonalny podatek, nie mający nic wspólnego z praktyką duchową. Został wprowadzone na potrzeby rozwoju Kościoła jako formy instytucji państwowej – nie dobra duchowego. Innymi słowy na działania sprzeczne z ideą Drogi Neokatechumenalnej, o których słyszycie na katechezach zwiastowania. Z czasem zresztą ten podatek został usunięty i wymazany z pamięci Kościoła. Obecne wspólnoty – np. charyzmatyczne lub inspirujące się protestanckimi prądami ze zachodu – zachęcają do tego dobrowolnie, na zasadzie praktyki duchowej.
Jak stosowana jest dziesięcina w neokatechumenacie?
Przejdźmy od razu do praxis.
Po otrzymaniu tego zalecenia „w wolności” przystępujemy do realizacji. Po wypłacie mamy NATYCHMIAST oddać dziesięcinę. Jeśli nie mamy pieniędzy na rachunki itp. możemy potem poprosić odpowiedzialnego, który jest teraz odpowiedzialny za worek.
Odpowiedzialny może – aczkolwiek nie musi – wydać kwotę z worka.
Jeśli odpowiedzialny potrzebuje pieniędzy dla siebie – powinien zgłosić się do katechistów o pozwolenie.
Zatem z tego worka często pobiera się w okresie konwiwencji kwoty na opłatę noclegów itp. Aczkolwiek w bardziej dramatycznych przypadkach – do odpowiedzialnego ustawia się kolejka starszych osób, którzy nie mają na leki…
Teraz kwestia… wolności. Po pierwszym „wrzuceniu” do worka odpowiedzialny na konwiwencji miesięcznej pyta się każdej z osób, czy realizuje to zalecenie. W końcu to jest zalecenie, ale nadane przez katechistów wobec których mamy być posłuszni. Więc w rzeczywistości jest obowiązkiem. Pieniądze daje się ze wszystkiego. Nie tylko z pensji, ale z 800 plus i zasiłków też – nikt nie jest zwolniony.
No, a jeśli zostaną pieniądze w worku? Nie mogą zostać tam na zawsze, tylko muszą być co jakiś czas przekazywane na Centrum Neokatechumenalne.
Czy jest to księgowane? Nie.
Manipulacja psychiczna przy praktyce dziesięciny
Teraz krótka uwaga o manipulacjach psychicznych. Zauważacie, że „przecież różne wspólnoty praktykują dziesięcinę, więc co w tym złego?”. Istotnie.
Jednak w żadnej wspólnocie poza Neo nie ma tego w formie worka, nie ma tego jako element finansów grupy, nie ma tego jako element funkcjonowania. To jest zalecenie, a te 10% dajemy na różne sposoby. Gdy Ty dasz 10% w Neo do skarbonki w Kościele – dostaniesz ochran, bo miałeś do worka.
Jest też manipulacja psychiczna. To oczywiste, że nikt nie stoi nad Tobą i nie mówi „no wrzuć, dalej…”. To działa inaczej, pod wpływem presji oraz… nagrody. Oficjalnie przedstawia się Dziesięcinę jako „dar” i „prezent”, który dostajemy na zakończenie Drugiego Skrutinium.
A wiesz czym jest prezent? Zniewoleniem. Bo chodzi o prosty układ – Ty coś dajesz do worka, a gdy będziesz w problemach, np. stracisz pracę – wspólnota będzie mogła Ci finansowo pomóc. Gdy nie bedziesz miał na leki – wspólnota Ci pomoże. Gdy nie będziesz miał pieniędzy na naprawę samochodu – wspólnota będzie mogła pomóc.
Więc zamykasz się w kole. Dajesz oszczędności -> brakuje Ci pieniędzy na różne proste rzeczy -> prosisz wspólnotę -> Dajesz oszczędności -> znów brak Ci pieniędzy -> znów prosisz wspólnotę.
Nie możesz nigdy nic odłożyć, bo „żyjemy wspólnie…”. W związku z czym po latach nadal jesteś goły i zależny od wspólnoty.
Ile tych pieniędzy może być? Policzmy…
W Polsce mamy około 1000 wspólnot.
Dajmy na luzie – że połowa jest po II Skrutinium, a we wspólnocie jest 15 osób (myślę, że to najmniej). Średnia pensja w 2024 wynosi ok 5000 zł.
500x15x500 = x,xx mln zł. W jeden miesiąc. Bez księgowania. (przelicz sam…)
Z czego żyją katechiści? Aa….
No i… biskupi mają jakieś pretensje? Zajrzyjmy do worka.
Wiadomo, część z tej kwoty idzie na potrzeby braci – ale umówmy się, nawet jeśli pójdzie na ich potrzeby 3/4 – to i tak niemała kwota zostaje w kieszeni katechistów. Na potrzeby.
A, może to potrzeby na Misje Ad Gentes? No… tylko dlaczego katechiści mówią misjonarzom, że mają modlić się o rozwiązanie problemów finansowych, a nie przeleją im na konto?
Manipulacje wokół dziesięciny, czyli demon pieniądza
I teraz każdy zwolennik powie to, co katechiści wykorzystują. „Piszesz takie rzeczy, bo opanował Cię demon pieniądza!”
To jest niemalże hasło przewodnie od Drugiego Skrutinium. Każde wypomnienie i zapytanie o worek, kończy się tym, że podważasz autorytet katechistów i opanował Cię demon pieniądza.
Bo gdybyś miał w pogardzie pieniądze… to byś to olał. Prawda?
Gdyby pieniądz nie był dla Ciebie istotny, to byś się nie zastanawiał…
Idealnie zasiana wątpliwość i grunt pod dyskusje. Nawet pod wyrzucenie ze wspólnoty. Wyobraź sobie jak to wygląda w praktyce.
We wspólnocie masz 20 braci, kilku jest nieposłusznych. Dlaczego? Katechiści przychodzą i prostują Was – bo Dziesięcina chroni przed demonem. Myślisz sobie – naprawdę?
Nawet jeśli Ty masz wątpliwości – reszta grupy nie ma. Boi się Cię poprzeć. Ewentualnie poprze Cię inny brat – ale pozostałych 20 nie. Więc oddziałuje to na Ciebie.
Jeśli się postawisz – nie bierze się Ciebie w obronę. Bo wspólnota nie ma siły przebicia względem katechistów. Czujesz się głupio.
Masz dwa wyjścia – odejść, jako upokorzony. Albo się zmienić.
Nie. To nie jest wolność.

Dodaj komentarz