Mam na imię Ania, w neo jestem od około 15 lat. Aktualnie na zbliża się etap Traditio (chyba) bo katechiści nie powiedzieli. Oczywiście oni sobie, my sobie. Wspólnota żyje swoim życiem – Tak rozpoczyna swojego maila kolejna osoba, która zdecydowała się wyznać swoje doświadczenia anonimowo.
Wyznanie z życia w neokatechumenacie
Mam męża od kilku lat, który podobnie jak ja – jest dzieckiem Drogi. Wspólnoty naszych rodziców, w latach 90 były zdecydowanie bardziej liczne i dynamiczne niż te nasze. Być może oni byli bardziej gorliwi? Albo może bardziej konserwatywni? Nie wiem. My jesteśmy już jednak inni.
Oczywiście razem z mężem jesteśmy na Drodze ale jest to też nas sposób na życie. Lubimy iść na Eucharystię w sobotę wieczorem. Lubimy robić laudesy, podoba nam się wiele rzeczy. Także to, że możemy wyjechać na konwiwencje i robić agapy z naszymi znajomymi, których znamy od dziecka.
Jednak czy mogę powiedzieć, że słucham katechistów? Spotykam się z tym co czytam na blogu i widzę, że to jest w całym Neo. Nie dziwię się, że ich nie słuchamy.
Czego nie robimy z zaleceń katechistów
Tak, nie słuchamy. To oczywiste, że robimy „ściemę” przy dziesięcinie. Gdybyśmy chcieli przekazać 10% naszych dochodów to nie uzbieralibyśmy na mieszkanie, którego potrzebujemy przecież by mieć dzieci. Wspólnota nam nie kupi.
Czy nasze życie seksualne jest inne? Tak. Nie słuchamy w pełni katechistów odnośnie antykoncepcji. Przecież nauczanie Kościoła jest inne niż te, które słyszy się na etapie shema i drugim skrutynium.
Brewiarz? Raz tak raz nie. Kiedy jest okazja. Ale też tak żyją niemal wszyscy z naszych roczników w NEO. Wiadomo katechiści powiedzą, że nie jesteśmy gorliwi i nasze problemy, czy pretensje to wina tego, że nie robimy Drogi na 100% ale… po co? Przecież nie tego naucza Kościół Katolicki. Dziesięcina nie jest obowiązkowa, z seksem jest inaczej według encyklik, a życie modlitewne każdy musi sam wypracować…
Znam również osoby homoseksualne w neo, które udają przed katechistami, że nie mają z tym problemów. Nasze Drugie skrutynium to była masa kłamstw i każdy we wspólnocie o tym wiedział, poza katechistami. Ale czy to źle? Znów nie wiem. Tłumaczenie się publicznie jak żyje i z kim nie jest koniecznością. Niestosowne tutaj nie jest kłamstwo tylko w ogóle pytanie o to.
Moja przyszłość w neo
Chcesz podzielić się wyznaniem?
Napisz anonimowo na wyznanianeo@gmail.com
Dodaj komentarz