Jednym ze standardowych haseł katechistów są teksty o pobożności. Podczas wielu okazji pojawia się fragment, w którym przyrównują tradycyjną pobożność – jak nowenny, litanie i różaniec do religii naturalnej – a potem się prostują „oczywiście my Ci tego nie zabraniamy”. Ale jednak, prawda jest inna. Zajrzyjmy do Linii Orientacyjnych dla Ekip Katechistów.

Geneza – skąd i dlaczego nie lubimy tradycyjnych modlitw.
Niechęć do tradycyjnych sposobów modlitw – które wskazałem wyżej, bierze się już od Kiko. Jak wiemy przeżył swój kryzys egzystencjalny, i w Kościele tradycyjnym nie znalazł oparcia. Stworzył w ten sposób własną koncepcje, opartą o różne źródła z innych wyznań i religii (Protestantyzmu, Judaizmu ale też od Ojców Kościoła).
Dlatego obca mu jest „tradycyjna modlitwa”. Szuka nowych koncepcji – przede wszystkim modlitwa serca, modlitwa Brewiarzem oraz Pismem Św. Oczywiście to wszystko wchodzi w koncepcje chrześcijańskiej modlitwy. Jednak bogactwo modlitw jest szersze, i ono nie zostaje wypełnione na Drodze, co słusznie wskazują krytycy.
Wprowadzenie w Modlitwę – czyli o czym jest ten etap.
Wprowadzenie w Modlitwę to etap po Drugim Skrutinium. Po około 2 latach – gdy wspólnota już trochę się „nudzi” przerabianiem postaci Biblijnych oraz dziesięciną. Katechiści dają niezwykły dar – Brewiarz oraz serie katechez. W zadaniu – odmawiajcie w małżeństwie lub indywidualnie – codziennie Jutrznie z Godziną Czytań oraz Ewangelią i modlitwą cichą.
Jest to trudne, zajmuje trochę czasu, ale skoro dostałeś serie kilkunastu katechez – jesteś tak „nahajcowany” przez profesjonalnych coachów – katechistów – że realizujesz to całkiem ochoczo. Zanim nie kumasz , że to znów trochę bez sensu (wtedy oni wracają 😉 ).
Rozpoczynamy katechęzę od manipulacji
Jedną z początkowych katechez wygłasza Carmen: Jezus spotyka Samarytanke – pogankę – Katecheza Carmen
„ Przeczytam ten fragment byście zobaczyli, że spotkanie Jezusa z samarytanką – jest spotkaniem z całą Samarią – reprezentowaną przez tę kobietę. Spotyka ludy samarytańskie pochodzenia pogańskiego, które znają Boga Izraela, Boga prawdziwego tylko połowicznie, w dalszym ciągu mają swoje idole, czczą swoich bożków”
Cóż za manipulacja!
Ludy samarytanie – istotnie – byli nazywani przez faryzeuszy poganami, ale nie ze względu na sposób prowadzenie życia religijnego/duchowego. Ale na kontakty dawne z najeźdźcami. To sprawiało wielką niechęć – nienawiści i określenie ich w ten sposób. Czcili Boga Jahwe i obchodzili Paschę. Aczkolwiek istotnie przy wielu latach w odłączeniu od głównego nurtu – mieli już swoją odmienność.
Przechodzimy do uderzenia w katolicyzm
„Nie myślcie, że modlitwa jest czymś mistycyzowanym, rozrzewniającym, rzeczą właściwą histerycznym zakonnicom, tzn. czymś co służy do alienowania się do ucieczki od tego świata i jego problemów, do przenoszenia się w jakiś urojony raj. Gdzie ma się wizję Dzieciątka Jezus, albo tym podobne rzeczy.”
Dla jasności. Pamiętamy, że Carmen miała konflikt z życiem klasztornym i nie była posłuszna Kościołowi, gdy była decyzja o jej wyjeździe na misje (bo chciała prowadzić inne życie).
W takim razie uderza… w życie klasztorne. Katechiści i Droga powinni jasno odpowiedzieć: czy Droga ma coś przeciwko Św. Teresie od Dzieciątka Jezus? Bo ten fragment ewidentnie odnosi się do tej postaci!
Jest to okropne.
Więc przechodzimy do retoryki…
„ Być może macie na ten temat modlitwy pojęcie absurdalne. Może macie mentalność tak zdeformowaną na temat modlitwy, że zaczynacie ten etap … z uprzedzeniami po ludzku niemożliwymi do usunięcia . Tylko duch Pana może tego dokonać i myślę ,ze on wtargnie do nas dzisiaj”
Już wcześniej pisałem o sposobach manipulacji podczas katechez. Ten fragment jest idealnym przykładem.
Podczas tej katechezy rodzi się w Tobie trochę wątpliwości – to naturalne.
Carmen to wie, więc naturalną rzeczą jest… odwołanie się do Ducha Św. Z myślą „Masz takie uczucie? Zniszcz to, tego chce Duch!”
To instrumentalne traktowanie Ducha Świętego.
No i trochę manipulacji słownej:
Z katechezy o samarytance:
”Wiecie, że po hebrajsku „baal” znaczy „mąż”. Jezus chce nas zapytać „Kim jest Twój baal, ten, u którego dzisiaj szukasz życia, ten, który daje Ci jeść!”.
Nie. Baal znaczy „pan, władca”. A nie „mąż”. Gdy spojrzymy na dosłowne znaczenie użytych słów. To Jezus używa słowa anēr – Które w żadnym momencie nie jest związane z Baalem! Jest to po prostu normalne określenie na „męża, partnera”. Jezusowi w tej Ewangelii nie chodzi o całych samarytan, ani pogan ani Baala! Chodzi o jej konkretną sytuację życiową.
I na końcu
„Przykro mi, że nie powiedziałam dobrze tego, co chciałam powiedzieć, ale myślę, że Duch Święty nie ma granic (…) Dlatego zapomnijcie o tej opowieści, którą macie w głowie, a słuchajcie w nowy sposób Ewangelii”
No jasne. Masz dużo wątpliwości? To dlatego, że jest to nieudolne, ale musisz to zaakceptować bo Duch Święty tak chce. I nie myśl normalnie o tej Ewangelii jak Cię nauczył Kościół. Tylko tak jak ja teraz powiedziałem
Herezja Kiko Arguello w katechezie
Jeśli myślicie, że takie fragmenty są jedynie retoryką i potokiem słów to to… jest konkretnym znaczeniem obrazującym co Kiko myśli o Drodze:
„Wy jeszcze nie skończyliście Drogi Neokatechumenalnej. Gdybyście skończyli Drogę Neokatechumenalną to znaczyłoby, że Kościół uznał, po owocach, że naprawdę jesteście zaślubieni z Bogiem, z Jezusem Chrystusem”
Już wam tłumaczę:
Póki my Was nie dopuścimy do końca Drogi (a zależy to od nas), to Kościół nigdy nie uzna Was w pełni za swoich członków.
Jest to oczywiście sprzeczne z Pismem Świętym i całą Tradycją. W Kościele przecież Chrzest jest włączeniem w Kościół, a pełnię darów otrzymujemy przez sakramenty. Nie potrzeba nam dodatkowa aprobata Katechistów!
Jest to zatem myślenie sprzeczne z nauką i to podstawową o zbawieniu i wybawieniu człowieka od zła.
Za to jest potwierdzeniem tego o czym pisałem wcześniej – to powtarzane w kerygmacie cykliczne, że jesteś gnojem, a Chrystus jest wybawieniem. Potem po raz kolejny. Nigdy się to ma Tobie nie spełnić, póki my Tobie nie powiemy.
Dodaj komentarz