Jesteśmy solą… zamkniętą w słoiku. Czyli mit katechezy

Udostępnij nasze działania

W neokatechumenacie często się powtarza na konwiwencjach i katechezach – że jesteśmy solą, która zbawia świat. Jest to hasło działające na wyobraźnie. W końcu my – małe wspólnoty, ale gorliwie wierzące, możemy rozpuścić się w tej wodzie i zmieniać jej smak. Prawda? Czy może niekoniecznie?

Ryt – liturgia soli na drugim skrutynium

Wspólnota Neokatechumenalna w Świecie.
Wspólnota Neokatechumenalna w Świecie.

Podczas liturgii kończącej Drugie Skrutinium jest okazja przeżyć tzw ryt soli. Otrzymuje się kostkę/kawałek duży soli, który spożywa się wspólnie w ciszy. Każdy ssie sól, tak aby rozpuściła się w jego buzi. Jakiś czas temu pisałem, że każdy element neoński musi być o wiele „mocniejszy” tak więc pokazuje się organoleptycznie, jak sól działa w przyrodzie na człowieku.

Takie działanie ma być wspólnot. Jesteście tą kostką soli, która oddziałuje na innych. Rozpuszczając się traci się, umiera. Tak jak my mamy „umierać” niemal dosłownie. Mamy cierpieć i umierać chodzącna liczne liturgie, Eucharystie, katechezy, nie mając czasu na dbanie o zdrowie, ćwiczenia, opieka nad dziećmi, rozwój osobisty.

Po 20 latach w Neo jesteś po prostu cholernie przemęczony i zaniedbany, bo każdy wieczór w tygodniu poświęcasz już na jakieś neo  spotkania, a do tego np. rano o 5 masz stawać na Liturgie Godzin.

No to umierasz. Jak sól. Tylko co z tego?

Cały świat… nic z tego nie ma.

Mitem jest jednak to, że świat coś otrzymuje. Tak naprawdę, wszystko jest zamknięte w jednej bańce. Liturgie, spotkania odbywają się wyłącznie w zamkniętym gronie (no tak poza Eucharystią, na którą możesz kogoś zaprosić…).

Mit katechezy, czyli co jest nie tak?

W katechezie Kiko zrobił kilka błędów, charakterystycznych dla jego nauczania. W emocjonalny sposób połączył sól z białym kamieniem z apokalipsy. Problem w tym, że te słowa w Biblii mają zupełnie inne znaczenie i Kiko zupełnie źle je zastosował w katechezie:

Nie otrzymacie soli, ale kryształ, biały kamień . O tym kamyku Księga Apokalipsy mówi: Temu, kto zwycięża dam zjeść z ukrytej manny, i dam mu biały kamyk, a na kamyku napisane nowe imię, którego nikt nie zna, tylko ten, który je otrzymuje. Kto ma uszy, niech wysłucha, co Duch ogłasza kościołom. „ Ap 2, 17

Zwyciezca otrzymywał biały kamień… faktycznie. Jest to metafora użyta do świata antycznego. W sądownictwie Ci skazani byli „obdarowywani” czarnym kamieniem – a uniewinnieni białym. Kamieniem! Po prostu jako znak uniewinnienia. Dostajesz nowy kamyk – z nowym imieniem, na znak nowego życia.

ALE NIE SÓL.

Kiko jest nogą z historii, niestety nogą byli też teologowie, którzy akceptowali te katechezy.

Potem wielokrotnie na liturgii katechiści łączą sól, Jezusa i białe kamyki. Te elementy są tak wymieszane, że w natłoku wrażeń, emocji a także smaku samej soli wszystko Ci się miesza.

Kiedy się rozpuszczasz?

Więc tak. Wiemy, że Kiko źle użył w katechezie pojęcia soli. Nie szkodzi. Wiemy też, że w sumie świat zewnętrzny to tylko praca, bo na nic innego nie masz czasu. Nie szkodzi.

W idei Kiko – nasze rozpuszczenie, to bycie świadectwem w świecie. Czyli idziemy do pracy i pokornie przyjmujemy mobbing. Tak – to jest głoszone na katechezach. Co prawda katechiści przedstawiają to w formie „Twój szef dorzuca Ci więcej obowiązków lub krzyczy na Ciebie – a Ty jesteś temu pokorny”.

Oraz oczywiście najbardziej brutalny przykład katechistów – żona wybacza zdradę męża. Ciekawe, że zawsze jest to w tej konfiguracji. Mąż zdradza żonę – a ona ma mu wybaczyć. Wtedy jesteś ową solą, która daje smak światu.

I właściwie to tyle. Bo tak naprawdę na inne życie Cię specjalnie nie stać. Nie masz czasu wypełniając wszystkie punkty, zalecenia i zadania neokatechumenatu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *