O drugim skrutynium – jednym z etapów wtajemniczenia w Neokatechumenacie padło tu już kilka słów. Żeby nie było – mnie osobiście na nim nie skrzywdzono. Ale to co tam usłyszałem to O JEZU. Poznajcie kilka niezłych historii ode mnie i innych wspólnot.
Szczegółową rozpiskę Drugiego Skrutinium przeczytasz tutaj: LINK
Aranżowanie małżeństw. Czyli jak sterowano młodymi.
Podczas drugiego skrutynium, we wspólnocie było nazwijmy to kilka „nieuporządkowanych” relacji. Mianowicie: pary ale bez planów na małżeństwo, także związki niesakramentalne oraz kilka samotnych starszych osób (w wieku 30+). Katechiści mieli zatem spore pole do popisu. Na Drodze nieustanną praktyką katechistów, jest swatanie osób wewnątrz wspólnot, albo namawianie na seminarium. Jednak broń Boże – nie pozwolić, by osoba z neo, żyła z kimś spoza neo.
I tak:
Siostrze, która miała chłopaka ateistę powiedziano „Nie możesz z nim być, zrujnuje Twoją rodzinę, zainwestuj w coś pewnego!”. Pozostaje zadać sobie kilka niewygodnych pytań. Czy osoba – ateista nie ma szans na nawrócenie? A może nie będzie tak radykalnym katolikiem? Dlaczego jego wybory życiowe dotyczące wiary – powodują, że jest gorszą partią?
Bratu, który był samotnikiem i miał problem z założeniem rodziny powiedziano „Poszukaj wolnej siostry, może to okazja by spotkać się z kimś ze wspólnoty? Wyjechać na kajaki wakacyjne lub pielgrzymkę?”. I to – jak słyszę – jest kolejne hasło powtarzające się u wszystkich katechistów. Czyli nie masz dziewczyny? Działaj, ale tylko w Neo. Wybieraj się na skrutacje regionalne – tu jest młodzież, poznaj kogoś. Ktoś może zapytać…. czy to źle? W mojej opinii tak. To działanie pod presją, ograniczanie horyzontów młodych chłopaków i dziewczyn.
A innemu bratu kazano rozwalić związek insynuując, że jest zapewne sterowany przez kobietę, która jest kilka lat starsza od niego „Jak to? Ona jest starsza od Ciebie! Chcesz z nią być? Ma lepszą pracę i traktuje Cię jak samca, a potem wyrzuci!”. Takie argumenty są zmyślane na poczekaniu. Bo przecież to proste skojarzenia: „Zobacz jakie to oczywiste, Ty tego nie widzisz, bo jesteś młody i ślepy”.
Doprowadzało to do tego, że z czasem niektóre osoby zaczęły zrywać znajomości z osobami spoza neo, inne przyśpieszały nagle swoje decyzje o zamążpójściu, lub … randkowali wewnątrz wspólnoty, ku uciesze katechistów, którzy mówili „To jest pewna inwestycja”.
Więcej seksu, to wyleczy depresje!
Pamiętacie jak Korwin mówił, że sperma przekazuje energię? Katechiści na Drodze są tego samego zdania.
Wiemy już, że depresje leczy się lekami, zmianami stylu życia, psychoterapią itp. Co katechiści powiedzieli siostrze? Zdiagnozowali u niej, że nie sypia często z mężem i unika potomstwa. Potem posypały się gromy insynuacji typu „sperma to energia” oraz „jak chcesz mieć energie i siłę do życia to więcej się kochaj”.
To przecież oczywiste… W końcu seks daje zastrzyk energii, dlaczego się przed tym wzbraniać? No i oczywiście przykład z innej wspólnoty – przecież |działasz wbrew woli Boga”.
Tak. To wszystko było przy całej wspólnocie podczas gdy ona siedziała w milczeniu pośród innych i płakała. Tak wygląda „sposób” rozwiązywania tych tematów.
Takich kobiet jest w Neo mnóstwo. Z prostego powodu – gdy rodzą wiele dzieci zaczynają już nie mieć sił do życia. Są na skraju depresji, wyczerpania psychicznego i fizycznego. Są niedowartościowane, bo nie mają jak się realizować. Nie mają energii do życia i to jest naturalne w ich trudnej sytuacji. Seks nie ma tutaj znaczenia! Rozwiązaniem jest może gdyby ktoś pomagał i opiekował się dziećmi, by ona mogła się wyspać? Naprawdę kogoś kręci to, że jego żona – niemal zombie – chce się kochać z przymusu katechistów?!
Bankructwo – sprzedać firmę i zostać z niczym.
To są najtrudniejsze tematy.
Podczas drugiego skrutynium wymaga się wielkiego znaku. Katechiści sugerują, że może tym co nas „przywiązuje” do świata jest samochód lub … dom. Znam również braci, którzy zrobili coś innego.
Jeden z nich spieniężył w szybkim tempie spółkę, którą prowadził – podarował wspólnocie ogromną kwotę do worka. Tym samym pozostał bez pieniędzy z firmy oraz.. bez środków do życia.
Jak skończył – nie trudno się domyślać. Wspólnota przez jakiś czas go wspierała, aż wstał na nogi. Po takim znaku został w Neo już na stałe. Po takim przeżyciu – traumatycznym, wspólnota go w rzeczywistości zniewoliła, a nie uratowała. Pracował jako parobek, podczas gdy wcześniej miał naprawdę wiele. Być może wielu z czytelników kojarzy kim on jest, bo to była całkiem głośna sprawa i mówiło się o tym na regionalnych jako „znaku”.
Nie pomaga się bowiem za darmo. W neo nieustannie kupuje się na różne sposoby Twoją wierność. Prezentami, pomocą w trudnych chwilach itp. Po kilku latach takiego „wsparcia” nie jesteś w stanie stać na własnych nogach w społeczeństwie, tylko ciągle jesteś podtrzymywany przez Drogę.
Chcesz podzielić się relacją?
Napisz anonimowo na wyznanianeo@gmail.com
Dodaj komentarz