Drogę rozpocząłem wiele lat temu. Kilkanaście. W jednym z większych ośrodków, z którego „wyrosło” wielu katechistów regionalnych. Początkowo z małą wspólnotą, wieloma problemami, jako jeden z odpowiedzialnych. Pamiętam jakby to było wczoraj – wyjazdy na konwiwencje regionalne, pełne przejęcia relacje, spotkania, rozmowy.
Dlaczego miło wspominam?
Pamiętam też filmy pełne nadziei o tym co dzieje się na Drodze. O spotkaniach z biskupami, o Domus Galileae. Jak bardzo chciało się tam wtedy być.
Potem przychodziły etapy ale też zmiany i wejście młodego mężczyzny w dorosłość, założenie rodziny.
Dlatego nie chce powiedzieć – to nie dla mnie. Bo jako osoba autentycznie kochająca wiele aspektów Drogi, nie mogę pogodzić się z tym jak ona funkcjonuje i ile patologii powoduje. Oraz co gorsza – jak starzy katechiści powtarzają nieaktualne, często zmyślone i niezweryfikowane rzeczy z lat 70 – czyli o zgrozo – 50 lat!
Tak. Mało osób zdaje sobie z tego sprawę. My – młodzi ludzie, wchodzący i mający być solą tej ziemi, słuchamy 60-70 latków, którzy zostali mentalnie uwięzieni w tamtych czasach. Kiko – choć tego się nie mówi głośno – jest już po prostu starym, schorowanym człowiekiem, którego stawia się na podium.
Obecne idee, na konwiwencjach regionalnych – czyli wziętych od katechistów głównych – są niczym innym jak salwą manipulacji, insynuacji ideologicznych, promowaniem nienawiści do grup społecznych – głównie muzułmanów, rodzinami 2+1, osobami chcącymi żyć w pojedynkę na różnymi sposób mającymi wkład w ten świat.
Gdy jesteś na Drodze w 2024 roku – a potem wyjdziesz z salki, poczytasz papieża – pójdziesz na rekolekcje parafialne, posłuchasz innej grupy – masz wrażenie, że żyjesz w innym Kościele.
A tak niedawno jeszcze nie było.
Potrzeba zmiany wspólnoty
Kocham Drogę, pieśni, liturgiczny wkład, potencjał i Ducha. Ale nie mogę godzić się osobiście na kompletną ignorancję, stawianie barier czy wykluczanie, skoro Kościół Katolicki jest ich przeciwnikiem.
O realiach Drogi, o tym jak wygląda teraz, jak może wyglądać i o potrzebach reformy przeczytacie u mnie.
Uwaga.
Jest tutaj pełna anonimowość – jeśli poprosisz o spotkanie w realu czy nr telefonu – odmówię. Bo wiem, iż istnieje duża szansa że będziesz kimś z „ekipy” i zaraz zostane usunięty.
Dlaczego czuję się skrzywdzony?
Na Drodze doznałem wielu poranien, skrzywdzeń i naruszenia prywatności. Wśród nich między innymi
- Wchodzenie z butami w moje małżeństwo i jak współżyję z żoną
- Proba decydowania za mnie jak mam postępować w sporach w pracy
- Obrażanie mnie na konwiwencjach wspólnotowych „z miłości” – wytykanie i szantażowanie, a potem mówienie „to z miłości dla Ciebie”
Masz zatem ode mnie pełną możliwość wypowiedzi anonimowej – także z innego maila pod innymi danymi. Jeśli tylko masz ochotę – pisz.
Chcesz podzielić się historią?
Napisz anonimowo na wyznanianeo@gmail.com