Ostatni wpis poświęciłem moim spostrzeżeniom z konwiwencji regionalnej 2023 roku. Tym razem chcę się podzielić innymi wnioskami, świadczącymi o problemach na Drodze – które chciałbym zebrać do jednego worka.
Podejście do kobiet i nienawiść do feminizmu
Jednym z elementów, których Droga nie potrafi przepracować od 50 lat jest emancypacja kobiet. Na Drodze tylko mężczyźni prowadzą finanse w domu – tak, to jest wyraźne ultimatum na Drugim Skrutinium. Mężczyzna ma prowadzić wszelkie finanse, rachunki w domu. Kobieta ma nie mieć do tego dostępu. Jeśli próbuje sobie coś dawać „dla siebie” to jest to złe.
Nie powinna też prowadzić własnego biznesu – chyba, że staje się on naprawdę dochodowy i przynosi korzyści dla Drogi – wtedy robi się okej. Jednak jeśli prowadzisz swoje poletko na mniejszą skalę i nie jest medialnie w porządku – katechiści w końcu stawiają ultimatum.
Kobieta sprowadzają do opieki nad rodziną. Nie jest to chyba jednak najgorsze – w końcu ktoś świadomie może wybierać taki styl życia. Gorsze jest chyba stawianie Carmen jako postaci nauczycielki i inspiratorki. Tej, która ma na celu ochronę kobiet.
Carmen powtarzała niemal całe życie te same frazy. Na przykład o macicy, która jest fabryką życia – to określenie jest niemal literalnie cytowane w ten sposób. Pokazuje się ją nadal jako silną i stanowczą kobietę, która godzi się ze swoim losem. W rzeczywistości – gdy czytamy jej pamiętniki widzimy osobę głęboko zasmuconą, nie mającą światła w życiu i cierpiącą w swej posłudze.
Podejście do wychowania dzieci
Ten kto był na etapie Shema wie – dzieci są Twoją własnością. Masz im rozkazywać. Mało tego – i co jest najgorsze. Wydane jako konkretne polecenie – masz doprowadzić je do etapu pierwszego skrutynium siłą. Tak. Masz wozić je na katechezy jako nastolatków, dlatego tak wiele jest młodych neonów, którzy z czasem się wykruszają.
Dochodzi z tego powodu do wielu kłótni oraz konfliktów w rodzinie. Dzieci mają być posłuszne, dlatego wysyła się je siłą na katechezy i wozi do wspólnoty przez kilka pierwszych lat.
Nietrudno się domyślić, że
- Takie działanie nie ma nic wspólnego z wolnością religijną
- Takie działanie nie ma nic wspólnego z szacunkiem do wrażliwej młodej osoby na etapie dorastania
- Takie działanie jest usystematyzowane na zapisanie pewnych konkretnych treści na resztę życia
Dla dzieci, które przez x lat słuchają pewnych konkretnych treści, w przyszłości staje się jasne, że:
– Poza wspólnotą nie mają życia, znajomych
– Poza wspólnotą nie ma zbawienia.
Jest też element karcenia. Wielu starszych katechistów mówi otwarcie, że dziecku trzeba „sprać tyłek” by siedziało cicho na Eucharystii i Passze.
Podejście do Muzułmanów, imigrantów i Żydów
Temat ciężki – bo dwuznaczny.
Muzułmanie są złymi. Żydzi dobrymi. Muzułmańscy imigranci niszczą nas – Żydzi nas wzbogadzają.
Jak dla mnie religię się uzupełniają, dlatego je osobiście szanuje bez wyjątków. Na Drodze ten wyjątek nieustannie występuje.
Żydzi i rabini są z pewnością przychylni Drodze – ze względu na zamiłowanie Drogi do żydowskiej kultury (bardzo chwalebne zresztą). Natomiast muzułmanie przedstawiani są wyłącznie z perspektywy agresorów.
Podejście do rodzin wielodzietnych
Katechiści zachęcają rodziny do posiadania wielu dzieci. Przedstawia się to nam jako „plan boży” i zadanie. Ogólnie – jeśli rozmawiasz z katechistami i masz mniej niż 3 dzieci – przedstawią Cię w negatywnym świetle i pod lupą.
Oczywiście możesz się z tego wykaraskać łatwo. Wystarczy powiedzieć, że jesteś otwarty na życie. Regułą jednak jest, że im posiadasz więcej dzieci – tym jesteś bardziej szanowany.
Dlaczego?
Zapewne jest to czynnik propagandowy. Droga nieustannie chwali się – od proboszcza po papieża – że charyzmatem sa rodziny wielodzietne. Ojcowie tych rodzin są prezentowani na świeczniku i otrzymują okazję do mówienia świadectwa.
Mało się też mówi o tym, że takie rodziny są po prostu dokarmiane i wspierane nieustannie finansowo przez wspólnotę na dalszym etapie.
Rzeczywistość jednak jest cięższa niż nam się wydaje – wiele kobiet odczuwa poczucie przytłoczenia, czują się zmuszane do rodzenia dzieci. Mówią o tym nierzadko na echu tylko potem prostują się z myśleniem „ale muszę być pokorna”.
Podobnie na skrutynium – jest to prostowane, a niekiedy nawet byłem świadkiem jak kobiety były zachęcane do płodności.
Depresja i inne problemy psychiczne na Drodze
Tutaj problem narasta. Wszyscy jesteśmy świadkami problemów w społeczeństwie z chorobami psychicznymi. Jesteśmy świadomi coraz bardziej takich chorób jak depresja, coraz więcej o nich wiemy.
Niestety. Na Drodze są dwa rozwiązania. Chodzenie do wspólnoty, i ewentualnie psychiatra.
Tak – psychiatra, a nie psycholog czy terapeuta.
To wspólnota pełni rolę terapii dla Ciebie. Jeśli będziesz chodził, będzie Ci lepiej. A psychiatra niech da Ci proszki i będzie lepiej.
Trzeba przyznać jedno. Chodzenie na wspólnotę ma walory terapeutyczne. Świadczą o tym zresztą badania o zmniejszaniu się lęku dzięki mówieniu echa słowa. To daje Ci poczucie „wentylu” złych emocji – więc naturalnie wpływa na lepsze samopoczucie, jak czujesz akceptację grupy.
Ma też swój minus – jest stresujące, a spotkania etapowe są dużym wyzwaniem psychicznym dla osób o słabszych nerwach. Spotykałem się z tym, że niektórzy w czasie drugiego skrutinium wylądowali w szpitalu psychiatrycznym.
To tylko niektóre z moich obserwacji. Świat się zmienia. Uczymy się coraz więcej o otaczającej nas rzeczywistości, problemach społecznych. Także coraz bardziej kochamy i doceniamy kobiety, dzięki czemu mają więcej wolności, a osoby z problemami natury psychologicznej – otrzymują lepszą pomoc.
Niestety nie na Drodze.
Chcesz podzielić się historią
Opisz swoje życie na Drodze – anonimowo na wyznanianeo@gmail.com
Dodaj komentarz