Posługa gwaranta. Czyli ostatni etap zniewolenia?

Udostępnij nasze działania

Kiedy wydaje Ci się, że wiesz wiele, masz za sobą wiele lat neokatechumenalnej formacji – przychodzi punkt zwrotny. Jeszcze większa kontrola i obserwacja. Czyli posługa gwaranta na etapie Ojcze Nasz.

Mali katechiści

Dla wielu z nas – braci – widok wspólnoty w procesji z palmami, braci ze wspólnot głoszących Słowo, a nawet chodzenie po domach jest czymś romantycznym i spełnieniem naszych pragnień misyjnych. Pokazujemy światu teraz na co nas stać po wielu latach formacji, prawda?

No niekoniecznie. Bo okazuje się, że to tylko przedsmak do tego, by dokręcić nam śrubę. A ty potrzebujesz większej kontroli. Wchodzi cały na biało etap Ojcze Nasz. Długi i flegmatyczny (albo piękny jak powiedzą Ci katechiści…). A wraz z nim kolejny „prezent”. Tym razem po dziesięcinie lub chodzeniu po domach jest to posługa gwaranta. Mali katechiści – funkcjonariusze we wspólnocie.

Nowa posługa we wspólnocie

Tak. Od tego etapu we wspólnocie ustanowiona zostanie nowa posługa, którą pełnią zwyczajowo 3-4 osoby. Każdy gwarant ma pod sobą 4-5 braci, którzy są mu podlegli. Jakie ma zadanie? To zależy czy myślisz ideą czy praktyką.

Jeśli chodzi o ideał – gwarant jest takim ostatnim potwierdzeniem przed katechistami i Kościołem, że ten brat – czyli na przykład ja – żyje jak nowy człowiek. Że robię Drogę, modle się, unikam grzechu, przebaczam i proszę o przebaczenie. Jeśli zbaczam ze swojej Drogi – gwarant ma prawo i obowiązek mnie pouczyć i naprostować. Jak katechista.

Gwarant w Kościele pierwotnym

Oczywiście jak wszystko – rzekomo bierze się to z kościoła starożytnego.  Rzekomo – bo rzeczywistość jest trochę inna. Oczywiście musiał być tzw. poręczyciel, czyli osoba, która stwierdzała przed wspólnotą, że osoba pretendująca do chrztu żyje już po chrześcijańsku. Staje się to jednak dlatego, że wprowadzano osobę z zewnątrz, nieochrzczoną i funkcjonującą w dużych społecznościach. Ktoś zatem musiał poręczyć, że to nie jest fanaberia. Ale nie oznaczało to bycia konfidentem.

W praktyce oczywiście chodzi o to, że najbardziej cieci bracia mają okazje by się wyżyć i teraz każdy ma możliwość osądzania. Dostaje pewien zakres władzy do przesłuchiwania poddanych. A następnie oczywiście… gwaranci są odpytywani przez katechistów. I to gwarant tak naprawdę jest poręczeniem. To jest przedsmak tego co mieliśmy na Drugim Skrutinium podczas przepytywania. Katechiści pytali braci i odpowiedzialnego czy dany brat „robi Drogę”.

Wyznanie Mateusza o gwarancie

O gwarancie napisał między innymi Mateusz w swoim wyznaniu:


„Czemu zaś służy gwarant nie mam pojęcia. Zaś te spotkania są według mnie nie zostało to jasno wyjaśnione, poza informacją, że gwaranci ci odpowiadają przed katechistami, a ci przed biskupem, w temacie nawrócenia konkretnego „brata”, „że nie będzie później zgorszeniem”, bo jak mówią „teraz to jest na poważnie” (tak jakby wtedy było nie na poważanie, a dla zabawy?, no właśnie nie wiadomo, bo nie dokończyli myśli, jak zwykle).”

Gwarant jednocześnie bierze udział w istotnych rzeczach dla Ciebie – na przykład gdy czeka Cię poważna rozmowa, przebaczenie – on ma możliwość bycia przy Tobie i tak naprawdę ocenienia – czy zachowałeś się po Neońsku.

Dlatego jeśli dotarłeś do tego etapu i cieszyłeś się z swojej palmy to cóż… zaraz okaże się, że Twój brat będzie Cię odpytywał jak kopulujesz z żoną, a potem powie o tym katechistom.

Tak wygląda rzeczywistość, bracie.


Komentarze

3 odpowiedzi do „Posługa gwaranta. Czyli ostatni etap zniewolenia?”

  1. Awatar Anonimka
    Anonimka

    Hej, poznałam jednego młodego mężczyznę, który nie chcący się wygadał, że jest gwarantem. Patrząc na to co robi i co mówi – było to dla mnie antyświadectwo. Mój odbiór był jednoznaczny – idealnie spełniał się w roli potocznie mówiąc ,,kabla” – byłam wielokrotnie świadkiem tego, że jedno mówił a drugie robił. Doszłam do wniosku, że coś jest nie tak, że osoba, która jest przez tyle lat na drodze – jest tak sprzeczna w swym postępowaniu, mówieniu, myśleniu….i jest wybierana do roli ,,mini katechisty”, to coś jest tutaj nie tak… i nie mówię o pojedyńczy przypadku – ale takich antyświadectw braci z wyższych wspólnot spotkałam już kilka… I to nie chodziło o jakieś drobiazgi – ale o postawę życia wobec rzeczy ważnych – było to kompletnie sprzeczne z tym czego dotyczy formacja w neokatechumenacie.

    1. Pozostaje mi przytaknąć. Taka weryfikacja jest raczej zaciskaniem pasa niż elementem pomagającym w rozwoju czy tez pomocą w weryfikacji. Na dobrą sprawę po kilkunastu latach formacji nie powinno być szczególnie mowy o dalszej głębszej weryfikacji. Bo to antydowód na umiejętności katechistow.

      1. Antydowód nie tyle na umiejętności katechistów co być może na wartość całej formacji. Czy ktoś wie kto jest gwarantem Kiko Arguello?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *