Liturgia w neokatechumenacie

Udostępnij nasze działania

Eucharystia, liturgie słowa, pokutne oraz inne celebracje. Temat, który budzi kontrowersje od początku istnienia Drogi. Dlaczego to tak istotne? Czy to oś sporu z innymi katolikami z tak zwanej frakcji tradycji? A może faktycznie mamy do czynienia z ekscesami?

Skąd i dlaczego – czyli początki reformy liturgicznej

Ekscesy liturgiczne na Drodze Neokatechumenalnej nie wzięłyby się gdyby nie zmiany, które nastąpiły znacznie wcześniej. Już od początku XX wieku pojawiły się coraz głośniejsze wypowiedzi członków Kościoła, by liturgię zacząć reformować, wracać do korzeni lub po prostu – weryfikować.

Katolikom coraz bardziej w niesmak były pompatyczne celebracje, wielkie procesje, stroje liturgiczne, baldachimy i tak dalej. Zaczęto patrzeć w kierunku czasów starożytnych. Doprowadziło to do wielu mniejszych i większych sporów – część zarzucała tzw. Herezję archeologizmu, czyli usilnego dokopywania się starodawnych praktyk jako sposób na reformę.

Przy nadchodzącym Soborze Watykańskim II – było już coraz bardziej klarowne, że Liturgia zostanie zmodyfikowana. Zaczęto zastanawiać się jaka jest jej istota, cel. Jakie formy należy praktykować. Duże znaczenie mieli między innymi A. Bouyer – autor książki Eucharystia, która z czasem stała się ksiązką wiodącą na Drodze Neokatechumenalnej.

L Bouyer Eucharystia Neokatechumenat
Oto i sprawca zamieszania – Eucharystia Bouyer

A co u Kiko w barakach?

Gdy Kiko Arguello wprowadzał się do tzw. baraków – liturgia była tematem do debaty i sporów. On sam zaczął zastanawiać się, czy biedni i potrzebujący potrzebują takiej formy. Z czasem – według jego doświadczeń – większe znaczenie miały jego „liturgie” we małych wspólnotach.

Tutaj oczywiście doszło do dużego rozdźwięku, który powinien zostać potępiony. Nie chodzi bowiem o to, że liturgia sama w sobie była zła, tylko o to, że Kościół był z dala od wielu ludzi w sensie relacyjnym.

Pierwsze katechezy – i usilne poszukiwanie znaków.

Znaki. To słowo, które pada wielokrotnie na pierwszych katechezach. Podkreśla się to zarówno podczas liturgii pokutnej („To starożytna praktyka, to znak że się nawracacie dla innych braci, którzy się za Was modlą psalmami”).

            Potem na konwiwencji wyjazdowej – rozpoczyna się długa katecheza o Eucharystii. Tutaj jest dużo informacji historycznych, między innymi skąd takie podejście. Dlaczego istotny jest chleb i wino w prawdziwej postaci, a nie w postaci komunikantu.

            Katechezy początkowe to niemalże wykładnia „Jak uważamy”. Niekoniecznie związana z tym, że tak powinno być.

Dla wielu neonów, takie przeżycie i takie doświadczenie – także zakorzenione w emocjach, jest problematyczne w przyszłości. Trudno doświadcza im się „zwyczajnej” Mszy, z hostią w formie małego białego opłatka. Trudno dostosować się do mniejszych form, skoro tam pokazano „pełne bogactwo”.

Oś sporu Kościoła?


Na pewne wyolbrzymienia liturgiczne najostrzej patrzą oczywiście najbardziej restrykcyjni – tradycjonaliści. Środowiska tradycji katolickiej uważają liturgię za niemalże główny znak herezji Neokatechumenatu. Czy słusznie?

Zapewne nie bez powodu ku takim reakcjom ma fakt, że Neokatechumenat jest chwalony przez biskupów – a tradycjonaliści raczej tępieni.

W neokatechumenacie coś się dzieje i rozwija – więc jest jakieś pole do zazdrości.

Mówi się oczywiście o partykułach, cząstkach Chrystusa, czy tego z czego zbudowany jest ołtarz. To pewnie w większości racja – ale też to wszystko jest pokłosiem innych działań.


A może to ekscesy?

Nie da się ukryć, że u Kiko i Carmen było „parcie na szkło”. Oczywiście Carmen wielokrotnie na przestrzeni lat była prostowana za błędy teologiczne, także te dotyczące Eucharystii. To ona była prowodyrem wielu zmian. Dużo sugerowała – z liturgii Judaizmu, dużo inspirowała się również wschodem.

O obu – zarówno Kiko jak i Carmen widać jedno – podejście „co od Rzymu to złe”.

Dobre jest protestanckie subiektywne czytanie Słowa Bożego.

Dobra jest wschodnia modlitwa Jezusowa i kontemplacyjność

Dobre są praktyki Judaizmu.

Ale praktyki Kościoła Rzymskiego: nabożeństwa, sposób spowiedzi, różaniec i inne elementy – są złe.

Trzeba zauważyć, że dla inicjatorów Drogi wszystko co miało wspólnego z status quo – było złe, i wymagało wywrócenia. Skądinąd chwalebne czytanie brewiarza – jak najbardziej również wymagało wywrócenie tezy „Brewiarz tylko dla księdza”.

Modernista szanujący Tradycję

W tej sytuacji odnajduje się trochę…trudno. Z jednej strony jako Neon – rozumiem wyolbrzymienie znaków na Liturgiach. Nie zawsze szanuję – ale rozumiem.

Z drugiej strony – rozumiem osoby z Tradycji, którym odmawia się głosu, i z którymi się nie dyskutuje. Bo prawda jest taka – że wielu z nich ma konkretne i wyważone argumenty, oparte o przepisy prawa Kościelnego. Którego my – moderniści nie znamy i nie potrafimy kontrargumentować.


Komentarze

4 odpowiedzi do „Liturgia w neokatechumenacie”

  1. Awatar Jerzy Jałowiczor
    Jerzy Jałowiczor

    Kto jest autorem tego tekstu, bo jakoś nie widzę?

  2. Awatar Barbara
    Barbara

    Wszystkie znaki na skrutiniach są wzięte że starego rytu Kiko nic nowego nie wymyślił tylko wziął żywcem z chrztu w nadzwyczajnym rycie rzymskim. A neoni nawet o tym nie wiedzą.

    1. Awatar Derfwl
      Derfwl

      Wiedzą, bo się o tym mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *